Czas wysyłania prac- do 9 Września
29 sierpnia 2018
Konkurs!
Czas wysyłania prac- do 9 Września
23 sierpnia 2018
Od Simon'a CD Soraya
21 sierpnia 2018
Od Sorayi CD Simon
20 sierpnia 2018
Od Simon'a CD Soraya


Od Sorayi CD Simon
Od Mirajane CD Avena
Od Avena CD Mirajane
-Kurwa kruszyno, przestań. Nie mów nigdy, że mogę kiedykolwiek Cię zostawić! Dobrze wiesz, że nie mógłbym tego zrobić. Więc przestań.-powiedziałem po czym przysunąłem ją z powrotem do siebie i zamknąłem w uścisku.
-Powiedz tylko, jak się czujesz?-poprosiłem po chwili.
-Lepiej-rzekła lekko ochrypłym głosem, przez płacz.
-Cieszę się.. księżniczko, musisz mnie już puścić..-powiedziałem, a kiedy to uczyniła stanąłem na środku pokoju i zmieniłem się w tygrysa, mój czas się skończył.
Usiadłem i spojrzałem na dziewczynę moimi tygrysimi oczyma. Ta po chwili wstała i uklęknęła przy mnie i wtuliła się we mnie drapiąc tym samym mnie po karku.
Musieliśmy już wracać do domu, odsunąłem się więc od Miry i poszedłem w kierunku drzwi.
Niebieskowłosa zrozumiała o co chodzi, pościeliła łóżko na którym leżała i poszła za mną.
Podziękowała Adris za opiekę i wyszliśmy. Elfka była lekko zaskoczona moją postacią, ale to już trudno. Podbiegłem do smoka Miry i usiadłem przy nim, ma lecieć nim, ja wrócę sam.
<Mirajane?>
Od Simon'a CD Soraya
Od Sorayi CD Simon
Od Simon'a CD Soraya
Od Sorayi CD Simon
Zajęłam się pracą, a fakt, iż stałam w samej bieliźnie w ogóle mi nie przeszkadzał, a wręcz przeciwnie. Odczuwałam pełną swobodę. Nie czułam żadnego skrępowania. Nawet, gdy anioł za mną nieprzerwanie obserwował co robię. Doskonale wyczuwałam jego spojrzenie na sobie. Lecz nagle zastygłam na moment. Simon podszedł do mnie bezszelestnie i oplótł ramionami w pasie. Szybko się rozluźniłam. Z moich ust wymsknął się cichy chichot. Bardzo rzadko mi się to zdarza, lecz przy Simonie czuję się wolnym człowiekiem. Po prostu sobą, ale także i pełnoprawną kobietą. Jeszcze nigdy tak nie miałam. To cudowne, naprawdę. Przestałam mieszać sos beszamelowy w garnku, wtuliłam się plecami w anioła. Zaciągnęłam się jego zapachem, który jak zwykle zawładnął mną bez reszty. Na Bogów, ja serio go kocham. Kocham..! Nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak tym momencie...
- Simon, ogromnie się cieszę, nawet nie masz pojęcia, że cię poznałam. Że stanąłeś na mojej drodze wtedy, na plaży - szepnęłam do niego. Przypomniałam sobie tamten moment. Jak się okazało był to przełom mojego życia. Wspaniały początek czegoś... pięknego, ale i niebezpiecznego. - Naprawdę się cieszę..., ale... - Posmutniałam nieco, gdyż jedna rzecz blokowała moje pełne poczucie spełnienia. - Musisz coś wiedzieć. Nie powiedziałam ci... czegoś... - Zestawiłam gotowy już sos na bok, aby się nie przypalił, a potem wyplątałam się z objęć Simona, który to popatrzył na mnie marszcząc brwi.
- Co się stało? O czym chcesz mi powiedzieć?
- Bo... posłuchaj, ja... - zaczęłam się jąkać. - Już wcześniej chciałam ci powiedzieć, że.. - Tak chciałam mu powiedzieć jeszcze przed balem.
- No wykrztuś to z siebie, Sor.. - Anioł uśmiechnął się do mnie, zachęcając do mówienia, jednakże w jego spojrzeniu dostrzegłam, że się zmartwił.
- Chodzi o to, że... - złapałam się odruchowo za brzuch. Simon od razu zwrócił na to uwagę. Ze zdziwienia otworzył aż szerzej oczy. Chciał coś powiedzieć, ale weszłam mu w słowo. - Przepraszam, że ci tego przed naszą pierwszą wspólną nocom nie powiedziałam. Nie myślałam wtedy, że... że my... Że będziemy razem... - spojrzałam na niego poważnym wzrokiem. - Bo chyba jesteśmy razem, tak..? - Czekałam na to co mi odpowie. Nasza "sytuacja" może i była dość skomplikowana, doskonale to rozumiałam. Nie wiem jakie konsekwencje wyniknął potem. Przecież Simon to rodzony syn Oromisa, a ja jestem córką Dreyara. Oboje jesteśmy z boskiej krwi. Nie wiadomo, co z tego wyniknie. Czy nam w ogóle wolno być razem? Co, jeśli istnieją jakieś przeciwwskazania? Co wtedy?
18 sierpnia 2018
Od Simon'a CD Soraya
Dźwięk burczenia wydobywający się z brzucha Sor odepchnął mnie od myśli o tym wszystkim. Uśmiechnąłem się do niej patrząc jej prosto w oczy.
-To ja powinienem Ci za wszystko dziękować. Pokazałaś upadłemu, że można inaczej.. zmieniłaś mnie na lepsze. Dziękuję.-powiedziałem, a po chwili rękoma powędrowałem do odpięcia sukni balowej. Pomogłem jej się pozbyć sukni, a gdy stała tak w samej bieliźnie prze de mną.. Dostawałem szału. Odwróciłem głowę patrząc w kierunku kuchni i westchnąłem, już sekundę później poczułem jej dłonie na mojej twarzy, zmusiła mnie bym na nią popatrzył. Widok jej ciała, ta woń, to uczucie jej energii.. wszystko działało na mnie tak niezwykle.
-Jesteś piękna-rzekłem tak nagle. Czarnowłosa przygryzła wargę i spojrzała w dół, po chwili jednak ponownie popatrzyła na mnie. Chwyciłem ją w pasie i pociągnąłem do siebie szybko podnosząc, nie miała czasu na reakcję i pocałowałem ją.

-Kocham Cię-powiedziałem przerywając pocałunek. Cmoknąłem ją jeszcze w czoło, a następnie nadal mając ją na rękach, zaniosłem do kuchni gdzie dopiero wtedy postawiłem ją na ziemi.
-Na co masz ochotę?-zapytałem, a jej oczy błądziły po mnie. Uśmiechnąłem się i ująłem dłonią jej brodę i lekko ją pogładziłem.
-I na to przyjdzie pora-szepnąłem patrząc Sor w oczy, momentalnie na jej polikach powstały czerwone okręgi, wyglądała uroczo.
-To.. ponawiam pytanie. Na co masz ochotę, co byś zjadła?-zapytałem. Czarnowłosa nie odpowiedziała, ominęła mnie tylko i wyciągnęła z szafki naczynia oraz garnki.
-No dobrze-rzekłem tylko. W sumie podobało mi się, że będę mógł patrzeć na to jak moja ukochana gotuje. Usiadłem więc na jednym z krzeseł i pozwoliłem jej działać.
Po kilku minutach jednak wstałem, podszedłem do niej od tyłu kiedy akurat coś przyrządzała i trochę ją zaskoczyłem bowiem pojawiłem się przy niej bezszelestnie.

<Soraya?>
16 sierpnia 2018
Od Sorayi Cd Simon (początki treningu - przygotowanie)
Od Awisina CD Drake/Zula/Reszta
Od Logana Cd Eshia
Po kilku dniach wreszcie nadszedł ten moment, w którym wsiałem na swojego konia, po czym galopem pognałem poza mury miasta. Potem, po dobrych kilku godzinach jazdy, odpoczynku, wydostałem się z Eter. Pech chciał, że zaczęło lać. Niech to, przeklęta pogoda. Akurat teraz, gdy mnie zebrało się na wyprawę musiało lać? Serio?! Ach, no tak. akie wyrzutki jak ja nie mają zwykle szczęścia. Dlaczego o tym wiecznie zapominam..?
Wraz z moim wierzchowcem przemierzaliśmy odległe tereny, w które mało kto się zapuszczał. Zwłaszcza w taką pogodę. Tu przynajmniej miałem chwile dla siebie. Ostatnio coraz więcej myślałem nad znalezieniem sobie jakieś porządniejszej roboty. W ręce wpadła mi ostatnio oferta pracy jako barman. Cóż, nigdy nie próbowałem swoich sił w takiej dziedzinie, ale co takiego miałem do stracenia? Jestem zręczny, przystojny jak cholera, inteligentny... Czego chcieć więcej?
Zagłębiłem się w puszczę, głuchą i nieprzyjazną już tak dla człowieka. Fakt, że ściemniło się jedynie potęgował efekt grozy lasu, który właśnie przemierzałem. Deszcz ani na sekundę nie przestawał padać, psia krew... Nienawidzę takiej parszywej pogody... Choć i tak byłem już przemoczony do cna postanowiłem znaleźć sobie jakieś schronienie. I tym razem szczęście mi dopisało, gdyż po jakiś dwudziestu minutach wyczułem w powietrzy zapach pieczonego mięsa. Poza tym wyczułem coś jeszcze ogromnie silną aurę. Taka nie mogła należeć do zwykłego człowieka, oj nie.. Pytanie więc brzmiało: czym jest to skupisko tak potwornej sił? Po upływie minut Zagadka ta została rozwiązana. Do tego dostałem bonus! Znalazłem grotę, z której wydobywał się zapach mięsa, a także dotarłem do źródła tej niezrównoważonej energii... Tam był autentyczny smok! A obok niego, właściwie to wtulona w ciało bestii była jakaś młoda kobieta. W samej halce. Aż się prosiła by ją wziąć. Zwróciłem, choć z wielkim trudem, spojrzenie na dogasający ogień. Ogień... Mój stary, jedyny przyjacielu... Postanowiłem o niego zadbać. Nie minęła chwila, a ognisko zapłonęło z nową siłą. Było duże, dawało ciepło i można było sobie przy nim wysuszyć łachy. Rozebrałem się więc, ściągnąłem kurtkę, koszulę odsłaniając tym samym swoją imponującą klatkę piersiową. Spodnie jak i buty pozostały na mnie. Zaraz i tak by wyschły, więc... Co za różnica? Poza tym, młoda dama pewnie za niedługo się obudzi. Ciekawe jaką będzie mieć minę, jak mnie, nieznajomego, ujrzy w swojej kryjówce....
Od Yuny CD Winry
-Yuna, jak zwykle wspaniała!-zawołał Gregorio, właściciel gospody i objął mnie swoimi silnymi ramionami. Kiedy już mnie puścił wyjął zza pleców małą sakiewkę i podał mi ją prosto do rąk, tak bym nie mogła odmówić, bo wiedział jaka jestem. Nie robiłam tego za pieniądze, ale Greg i tak dawał mi wynagrodzenie, to taki dobry starszy człowiek. Dzięki tym pieniądzom dostanę się na wyspę Eter, mam tylko nadzieję że starczy mi oszczędności.
-Będzie nam ciebie brakowało kochana-powiedziała Sierra, żona gospodarza, i ta objęła mnie i ucałowała. Pożegnania z tak dobrymi ludźmi nie należały do moich ulubionych..w ogóle nie lubiłam pożegnań, ale te chociaż są wiadome..
W mojej głowie po raz kolejny pojawił się obraz Eiji'ego, który konał na moich kolanach.. Najgorsze pożegnanie..
----
Sprawę z transportem na Eter załatwiłam bardzo szybko. Wraz z Moro płynęliśmy statkiem i podziwialiśmy te piękne, zapierające dech w piersiach widoki.
-Kotwica w dół!-usłyszałam wołanie. Wiedziałam, że dotarliśmy na miejsce i nie mogłam się tylko doczekać aż poznam Librę, siostrę Sierry, u której mam przenocować przez jakiś czas, póki nie stanę na własne nogi i nie znajdę sobie czegoś.
Wyskoczyłam wprost na ciepły piach, który łagodnie podrażniał moje stopy.
Puściłam się pędem przez plażę w kierunku miasteczka.
Wszystkie domki bez wyjątku, były wspaniałe, każdy różnił się od innych, były niepowtarzalne.
Stanęłam przed małym jasnożółtym domkiem ozdobionym pięknymi różami. Zastukałam w drzwi dwa razy i czekałam na odzew. Po chwili zza drzwi wyszła drobna postać, niższa ode mnie z piętnaście centymetrów, czuć było woń delikatnych kwiecistych perfum.
-Witaj, ty musisz być Yuna zgadza się?-zapytała.
Po wstępnej rozmowie wiedziałam już to i owo, oraz dostałam przydzielony pokój, okazało się, że nie tylko ja jestem gościem, bowiem nocuje tu również ktoś inny, jednakże nie pojawił się bym go poznała. Wiadomość o balu w akademii była dla mnie jak prezent, dawno nie byłam na balu i teraz miałam okazję by to zmienić.
----
Kręciłam się po sali balowej w pięknej błękitnej sukni uszytej przez Librę. Nie znałam tu praktycznie nikogo, ale nie uważałam tego za coś złego, raczej normalne, skoro nie było mnie tu nigdy.
Moją ciekawość zwróciła na siebie pewna blondwłosa dziewczyna, wyglądała na całkiem miłą osóbkę, postanowiłam więc do niej podejść i się z nią zapoznać.
-Witaj-rzekłam, a kiedy ta na mnie spojrzała uśmiechnęła się, odwzajemniłam uśmiech.
-Witaj-odpowiedziała.
-Mam na imię Yuna Lily Rodden, przybyłam na tę wyspę o świcie-powiedziałam.
<Winry?>
Od Mirajane CD Avena
<Avenku?>
Od Drake'a Cd Zula / Reszta
Zula zgodziła się. Ona na serio się zgodziła! To był jeden z najbardziej niezapomnianych momentów w moim życiu! Ale pora ochłonąć. Wrócić na ziemię. Czeka nas jeszcze reszta balu, a potem długie harce w sypialni...
Wprowadziłem moją Zuzu z powrotem do środka, gdyż na zewnątrz zrobiło się dość chłodno. Nie chciałem by moja przyszła żona się pochorowała. Co to, to nie! Uśmiechnięci i zadowoleni wbiliśmy ponownie na parkiet, na którym wciąż roiło się od tańczących par. W tłumie jednak nigdzie nie wychwyciłem czarnowłosej dziewczyny, w czerwonej sukni balowej. Tak samo jej partnera. Czyżby zwiali z imprezy, aby udać się w bardziej ustronne miejsce? Na samą myśl przeszły mnie ciarki. Bądź co bądź nadal coś czuję do Sor. Była dla mnie bardzo ważna. Wspólna przeszłość oraz wspomnienia o niej nigdy nie znikną z mojej pamięci. Na zawsze będzie dla mnie kimś ważnym. Mimo tego co jej zrobiłem...
– Drake, coś się stało? Posmutniałeś nagle... – Zula mocniej ścisnęła moje ramię, przywołując mnie tym samym do rzeczywistości. Najwidoczniej rozpamiętywanie tego co było nadal miało na mnie ogromny wpływ. Dawne błędy nie dają o sobie zapomnieć. Za chiny.
– Nic, kochanie. To nic takiego. Nie musisz sobie tym zaprzątać swojej złotowłosej główki – powiedziawszy to ucałowałem ją w czoło. Chwilę jeszcze potańczyliśmy. Dopiero gdy któraś piosenka z kolei ucichła, do naszej dwójki podszedł jakiś mężczyzna. Patrzył na Zulę, jakby... z utęsknieniem...? Co to za gościu? Na wszelki wypadek postanowiłem zachować czujność. Jeśli to znowu podstęp by ją uprowadzić to, jak Bogów kocham, nie ręczę za siebie...
– Słucham pana. W czymś pomóc? – spytałem jego mościa.
– Zula... – rzekł nieznajomy. On ewidentnie znał moją Zulitę. Zaczynało mnie to już poważnie denerwować. Spojrzałem na narzeczoną, która wpatrywała się w tego gacha szeroko otwartymi oczyma. Ujrzałem, jak łzy zaczynały się w nich zbierać. Co tu, do jasnej ciasnej, się odprawia?!
– Coś za jeden i skąd znasz moją kobietę?! – Podniosłem głos. Odruchowo już schowałem nieco blondynę za siebie, w celu ochrony jej przed tym oprychem. Ukradkiem rzuciłem też spojrzeniem po bawiących się gościach wokół. Niektórzy zaczęli się nam przyglądać. Jeszcze inni, i była to zdecydowana większość gości, ignorowała nas najzwyczajniej w świecie. – Odpowiadaj albo cię do tego zmuszę, nie żartuję...
Od Avena CD Mirajane
-Jak ona się czuje?-zapytałem.
-Jej stan jest stabilny, jednak jeśli nadal będzie nieuważna może się doprowadzić do śmierci..-wyjaśniła mi blondynka. Usiadłem przy łóżku, na którym była Mira i wziąłem jej dłoń w swoje. Była taka ciepła.. Powinienem być na nią wściekły, ale nie umiałem, a już na pewno nie teraz.
---
Nie wiem ile czasu minęło, musiałem zasnąć przy niej, kiedy otworzyłem oczy zastałem nadal nieprzytomną Mirę. Wyprostowałem się i rozejrzałem wokół. Światło zachodzącego słońca odbijało się na ścianach, kielichach i miksturach. Pogładziłem niebieskowłosą po poliku, a kiedy Adris weszła do pokoju odwróciłem się w jej stronę.
-Dlaczego jeszcze się nie budzi?-zapytałem. W swojej głowie czułem coraz potężniejszy dziwny ból, moje oczy ciągle żądały zamknięcia powiek.. Ale byłem silny.
-To było dla jej organizmu bardzo niebezpieczne, teraz walczy z tym by odbudować siły-wyjaśniła, nie spuszczała ze mnie wzroku, po czym podeszła do mnie bliżej i bez żadnych ale położyła swoją dłoń na moim czole.
-Z tobą też nie jest najlepiej. Masz gorączkę-rzekła. Mruknąłem coś pod nosem.. wcale nie chciałem jej pomocy. Gdy spojrzałem na moją księżniczkę, zobaczyłem że jej oczy otwierają się.
Zaczęła mnie przepraszać, ale jak dla mnie nie rozumiała powagi sytuacji, miała za nic swoje życie.
-Przestań płakać-rzekłem. Ta spojrzała na mnie swoimi mokrymi oczyma i wstrzymywała płacz.
-To co zrobiłaś było głupie, nieodpowiedzialne i niebezpieczne. I wcale nie interesuje mnie to, że zrobiłaś to po to by pomóc Tieli. Pomożesz jeśli nie będziesz się wplątywać w kłopoty.-powiedziałem z pełną powagą, ale i spokojem. Byłem wściekły na to co zrobiła, ale nie umiałem też tego pokazać, nie umiałem się na nią złościć.
<Mirajane?>
15 sierpnia 2018
Od Mirajane CD Avena
Od Simon'a CD Soraya
-Nigdy nie pozwoliłbym ci na to byś za dużo wypiła..-zacząłem.
-Więc co jest ze mną? Co się dzieje?-zapytywała. Westchnąłem i zacząłem palcami gładzić jej plecy w miejscu gdzie ją trzymałem.
-Pamiętasz, że zabrałem cię w chmury?-zapytałem, muszę wiedzieć od którego momentu nie wie co się z nią działo. Soraya przez chwilę wpatrywała się w jeden punkt, po czym spojrzała na mnie jakby wystraszona.
-Nie.. nie pamiętam tego..-wyszeptała w odpowiedzi.
-Spokojnie..to nic.-rzekłem szybko, widziałem jak zaczyna się denerwować tym że nic nie pamięta..zwłaszcza jeśli nic nie piła, nie wiedziała dlaczego tak się stało i rozumiałem jej lęk w pełni.
-Urwaliśmy się z balu, polecieliśmy nad akademię i byliśmy wśród chmur.. Bardzo ci się tam podobało, i obiecuję, że zabiorę cię tam raz jeszcze. Zaczęłaś się źle czuć.. sama nie mogłaś ustać na nogach, nie mogłaś zapanować nad sobą, w sekundę straciłaś wszelkie siły. To wszystko przez to, że nie ćwiczyliśmy twojej siły.. nie trenowaliśmy.. nie przypilnowałem tego, nie postawiłem na swoim, za co bardzo przepraszam.-wyjaśniłem. -Czujesz się jak pijana.. czujesz w sobie nową siłę, ponieważ by ci pomóc oddałem ci cząstkę swojej mocy, oddałem ci małą cząstkę siebie co uczyniło cię silniejszą i odporniejszą na to wszystko co się z tobą dzieje.-zakończyłem. Czekałem tylko na reakcję czarnowłosej, na jej odpowiedź.
<Soraya?>
Wyprawa łup (Risar)
Od Avena CD Mirajane
9 sierpnia 2018
Od Mirajane CD Avena
Trucizna?! Ktoś chciał go otruć?! W moich oczach pojawił się strach o ukochanego oraz złość na tego, kto próbował go zabić. Spojrzałam na Bianaida, który podszedł do mnie i swoim pyskiem zbliżył się do mojej twarzy. Pogładziłam go po jego ogromnym nosie i przytuliłam się do mojej kochanej jaszczurki.
~ Bianaid... Proszę, obiecaj mi, że zajmiesz się nami. Nie pozwól, aby ktokolwiek nieznajomy i ktokolwiek o dziwnym zapachu się tutaj zbliżył. Gdyby coś się działo, powiedz mi. -rzekłam w myślach do ukochanego smoka.
Lodowa jaszczurka uniosła się, rozłożyła skrzydła, po czym Bianaid uniósł się, pozostawiając na ziemi chłód oraz szron na trawie, który do czasu ocieplenia miejsca na pewno się utrzyma. Podeszłam do Avena i przytuliłam się do niego mocno z dwóch powodów. Było mi zimno i tak bardzo byłam przerażona faktem, że był on otruty. Chłopak objął mnie, gładząc mnie po głowie. Po chwili pocałowałam go i podeszłam do smoczycy ukochanego, która od razu ulokowała spojrzenie we mnie. Pokrzepiająco się do niej uśmiechnęłam, po czym pogładziłam ją po jej pysku, aby dać jej otuchy do walki z trucizną. Nic innego przecież nie mogłam zrobić. Czułam się bezsilna.
-Tiela, nie martw się. Pomożemy ci. -szepnęła, po czym spojrzałam na Avena, nadal głaszcząc smoczycę. -Myślę, kto mógłby nam pomóc i chyba nawet już wiem. Pobiegnę po nią.
Po tym stwierdzeniu wstałam, podeszłam do Avena i pocałowałam go. Wiedziałam, że to co teraz robię będzie ogromną głupotą, ale liczy się czas. Potem miałam zamiar poprosić Bianaida, aby przeniósł mnie i Adris do Tieli. Taki miałam plan. Ale aby szybko dostać się do kobiety, miałam zamiar użyć mojej mocy. Nałożyłam na uszy słuchawki, po czym pstryknęłam, a czas zwolnił. Widziałam, że Aven był w trakcie mówienia czegoś, ale nic nie mogłam zrobić. Uśmiechnęłam się i pobiegłam po Adris. Nie minęło dużo czasu, a ja stanęłam przed kobietą.
-Smok Avena potrzebuje pomocy! -krzyknęłam.
~*~
Wraz z Adris wróciłam do Tieli. Kiedy kobieta zeszła ze smoka, ja z niego spadłam, uderzając w ziemię. Z mojego nosa i kącika ust płynęła krew, a po upadku moja skroń również zaczęła uwalniać szkarłatną ciecz. Spojrzałam pustym wzrokiem na Avena, a potem zamknęłam zmęczone oczy.
- Ona... Uratuje Tielę... -szepnęłam, a potem zaczęłam czuć się gorzej.
Moje Minimum było w nie najlepszym stanie. Ja sama też czułam się źle, a na dodatek coś jakby mnie rozsadzało w środku. Nie umrę, ale... Ale... Co jak nie będę mogła się ruszyć...
<Avenku? >
Od Antonia CD Ariana
- wystaw rękę przed siebie - powiedziałem, a ona bez wahania to zrobiła.
Ułożyłem na jej dłoni nie duży przedmiot, tak by jeszcze nie widziała co to. Ponownie spojrzałem jej w oczy.
- niech to będzie obietnica - uśmiechnąłem się wypowiadając te słowa - ty wrócisz tu by mi to oddać, a ja będę czekał na ciebie - widok jej lekko zaczerwienionych policzków bardzo mnie cieszył. Wyglądała tak uroczo - To dla mnie bardzo ważne, gdyż ten przedmiot to wszystko co pozostało mi po rodzinie. Jest to mój skarb od zawsze, a ty jesteś moim skarbem na zawsze, pragnę abyście oboje do mnie wrócili. - po tych słowach zabrałem rękę odsłaniając na jej dłoni nieduży zegarek.
Od Avena CD Mirajane
Nasze pocałunki stawały się bardziej namiętne, pobudzała mnie każdym dotknięciem, każdym podmuchem jej oddechu, które czułem na swoim policzku. Rękoma rozpocząłem wędrówkę po jej ciele, które tak bardzo chciałbym zobaczyć.. tak bardzo chciałbym rozpalić ją do szaleństwa.
Kiedy jej dłonie błądziły po moim torsie i wsunęły się pod materiał mojej koszuli wiedziałem co się święci.. Pragnąłem jej odkąd tylko ją poznałem, ale nie mam zamiaru się spieszyć. Nie chciałbym by prze ze mnie cierpiała w jakikolwiek sposób. Zaczęła ciągnąć nas w stronę łóżka, lecz ja zatrzymałem się, chwyciłem ją za dłonie splatając nasze palce razem i oderwałem się od jej ust.
-Nie zrobię nic czego byś nie chciała-powiedziałem patrząc w jej przepiękne niebieskie oczy.
-Ja..-rzekła ale jej przerwałem.
-W niczym się nie spieszmy kruszynko-rzekłem. Ta uśmiechnęła się dosyć nieśmiało po czym zarzuciła swoje dłonie na moją szyję. Podniosłem ją, pocałowałem i okręciłem nas, postawiłem ją na ziemi kiedy usłyszałem głos Tieli.
~Aven, wybacz że przerywam, ale potrzebuję Cię-powiedziała. Czułem w sobie, że coś jest nie tak jak powinno. Popatrzyłem na Mirę i poprawiłem swoją koszulę.
-Moja smoczyca ma kłopoty-wyjaśniłem. Od razu oboje wyruszyliśmy do miejsca, w którym była smoczyca. Kiedy dotarliśmy do polany, zauważyłem Tielę, leżała przy wielkim drzewie, które w porównaniu z nią było tylko troszkę większe od niej. Smok Miry Bianaid siedział przy niej i obserwował ją z uwagą, kiedy podeszliśmy bliżej dopiero w tedy na nas spojrzał.
-Co się dzieje?-zapytałem zwracając się do smoków.
~Trucizna-odparła Tiela.
-Kurwa.. nie. To ja ją zażyłem nie Ty..-powiedziałem. Byłem w szoku.. nie wiedziałem co robić..
-Co zażyłeś?-zapytała Mira. Mać!.. Nie umiem trzymać języka za zębami.
-Na balu ktoś podał mi w kieliszku truciznę. Mój organizm jakoś sobie poradził, ale Tiela inaczej reaguje.-wytłumaczyłem.
<Mirajane?>
Od Ariany CD Antonio/reszta
-czeka nas podróż mała-szepnęłam. Odetchnęłam głęboko, po czym wyszłam z pokoju i zakluczyłam go, chowając klucz zauważyłam przy ścianie znajomą osobę. Podeszłam do bruneta i tak po prostu go przytuliłam, może i nie poznawałam siebie przez to wszystko co ze mną wyczyniał, ale nie zamierzam tego zmieniać.
-Mógłbyś mnie odprowadzić?-zapytałam po chwili. Antonio spojrzał na mnie i z uśmiechem się zgodził, jednak widziałam w jego oczach, że tak samo jak ja, nie cieszy się z tego że muszę wyjechać.
---
Przez całą drogę trzymaliśmy się za ręce, nie zważałam na to, że ktoś mógłby nas zobaczyć, miałam to w nosie. Gdy dotarliśmy do portu, nadszedł czas rozstania.
<Antonio? Reszta?>
