Kiedy już zbliżała się północ, nadal nigdzie nie widziałam Ariany, być może nie przyszła? Mówiła, że nie przyjdzie, lecz potem zmieniła zdanie..lecz i tak jej tu nie ma, a przynajmniej jej nie widzę.
Drake złapał mnie pod ramię, gdy zrobiło się lekkie poruszenie. Nie rozumiałam o co chodzi.. Drake patrzył tylko w jeden punkt.
- Drake, na co się tak patrzysz? Coś się stało..?-zapytywałam, jednak zauważyłam ją. Soraya prowadzona przez tajemniczego mężczyznę o włosach i oczach dorównujących czernią samej Sorayi. Biła od niego dziwna energia, potężna i nieznana mi dotąd. Westchnęłam lekko, położyłam dłonie na twarzy mojego mężczyzny i spojrzałam mu wprost w jego ciemnobrązowe oczy, które przez chwilę wędrowały za parą idącą w głąb sali, aż w końcu skupiły się na mnie.
Ucałowałam go delikatnie i uśmiechnęłam się nadal nie spuszczając z niego swojego spojrzenia.
Nie byłam zazdrosna, no może lekko, ale to normalne iż zwraca się uwagę na kogoś kogo się kochało, nie mam mu tego za złe.
<Drake?>
Drake złapał mnie pod ramię, gdy zrobiło się lekkie poruszenie. Nie rozumiałam o co chodzi.. Drake patrzył tylko w jeden punkt.
- Drake, na co się tak patrzysz? Coś się stało..?-zapytywałam, jednak zauważyłam ją. Soraya prowadzona przez tajemniczego mężczyznę o włosach i oczach dorównujących czernią samej Sorayi. Biła od niego dziwna energia, potężna i nieznana mi dotąd. Westchnęłam lekko, położyłam dłonie na twarzy mojego mężczyzny i spojrzałam mu wprost w jego ciemnobrązowe oczy, które przez chwilę wędrowały za parą idącą w głąb sali, aż w końcu skupiły się na mnie.
Ucałowałam go delikatnie i uśmiechnęłam się nadal nie spuszczając z niego swojego spojrzenia.
Nie byłam zazdrosna, no może lekko, ale to normalne iż zwraca się uwagę na kogoś kogo się kochało, nie mam mu tego za złe.
<Drake?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz