Minęło kilkanaście godzin od porwania Shurimy, a ja nadal jej nie znalazłem.
Kląłem w myślach.. jak mogłem do tego dopuścić?! To wyłącznie moja wina. Było trzeba jej nie narażać i samemu podróżować. Przystanąłem w miejscu i popatrzyłem w nocne niebo.
Stało się.. a moim zadaniem jest się z tym zmierzyć, moim zadaniem jest ją uratować.
Jednak na drodze ku temu napotykam przeszkody, jak na przykład brak jej zapachu..brak ich zapachu. Pustka, zero śladów. Byli dobrze na to przygotowani.
---
Gdy już miałem się zatrzymać wyczułem czyjąś energię...była słabsza niż kiedyś, ale dobrze mi znana. Ren..
Pobiegłem w jego kierunku, moim oczom ukazał się czarny budynek, a u jego wejścia stał jeden wartownik, wyglądał na słabego mężczyznę, był chudy, dosyć młody i na pewno nie doświadczony.
Muszę być jednak ostrożny, nigdy nic nie wiadomo, mogą być to tylko pozory. Ci ludzie są dosyć przebiegli. Usłyszałem, głos z jego krótkofalówki, po czym odezwał się chudy blondyn.
-Tak szefie, czysto. Dziewczyna i tygrys nadal są w budynku, nic nie uległo zmianom. Bez odbioru.
Dziewczyna i tygrys.. Tam jest Shurima!
~Kishan wyczuwam cię.. nie spieprz tego proszę-usłyszałem głos brata, czułem jaki był słaby a to nie pomagało w naszej ucieczce, ale znam go, łatwo się nie podda, zbierze siły i da sobie radę jak zwykle. Czemu tylko stało się tak, że jest on zamknięty? I jak długo już tam siedzi?
Nie ma czasu się teraz nad tym zastanawiać. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech, zmieniłem się w człowieka.

Szedłem w kierunku chudzielca z wielką pewnością siebie, aby nie zdradzić tego, iż coś kombinuję.
Chłopak wyprostował się i chwycił miecz, jednak nie wyciągnął ostrza, obserwował mnie badawczo.
-Czy tygrys ujawnił już ważne informacje?-zapytałem bez żadnych ceregieli. Musiałem udawać że jestem jednym z nich, inaczej mnie nie wpuści, a nie zamierzam go zabijać.
-K..Kim jesteś?-zapytał niby pewnie, jednak usłyszałem w barwie głosu strach.
-Banda debili! Nawet nie poinformowani kto miał się zjawić. Już ja się z waszym szefem rozmówię!- mówiłem agresywnie by wzbudzić u niego lęk, i cóż udało się.
-Nie nie! Nie trzeba, niech pan sobie głowy nie zawraca i naszemu szefowi.. Proszę droga wolna. Tygrys jeszcze nic nie powiedział..-rzekł po czym usunął się z drogi. Wkroczyłem do budynku i od razu kierowałem się w kierunku pomieszczenia z którego czułem energie.
-Idę wyciągnąć informacje z tygrysa-warknąłem kiedy jeden z ludzi zasłonił mi drzwi, już zaraz odszedł pozwalając na wejście.
Zamknąłem za sobą i zmierzyłem pomieszczenie wzrokiem.. Wszędzie lochy, klatki i kraty, a na samym końcu, w środkowej celi Biały Tygrys wraz z Shur.
<Shurima? Ren?>
Kishan gotowy by pomóc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz