Zdziwił mnie fakt, że nie zwróciła najmniejszej uwagi na to, że jestem ubrudzony krwią. Lepiej mieć ją na oku, może załapię dwie zdobycze? Za raz, dla czego myślę w ten sposób o zwykłej kobiecie? Czy ja przestałem już komukolwiek ufać?
Stałem cały czas w drzwiach.
- rozgość się - powiedziałem przyjaznym tonem. Ona odwróciła się do mnie i popatrzyła pytająco.
- ty nie zostajesz?
- nie. Mam jeszcze coś do załatwienia, ale niedługo wrócę. - zapewniłem ją po czym machnąłem ręką na pożegnanie i zamnknąłem drzwi. Jak bezmyślnym trzeba być aby bez jakiejkolwiek broni szwędać się po lesie o tej porze?
....
Jednak informatorzy mieli rację. W lesie był wampir. Tym razem czułem to wyraźonie. Zbliżał się i to z dużą prędkością. Zanim się obejrzałem wyskoczył na mnie zza krzaków głodny krwi wampir. Ten to na prawdę nie mógł się powstrzymać. Poczółem uścisk zimnej ręki na ramieniu. Chciał wbić kły w mą szyję lecz mocno się zdziwił. Od ramion, aż do szyi miałem na sobie specjalną zbroję ze srebra, schowaną pod ubraniem. Zanim przeciwnik zdołał wykonać kolejny ruch, zamachnąłem się trzymaną w ręku kosą, również wykonaną ze srebra. Przyczepiony do uchwytu łańcuch poszybował w powietrzu i owinął się wokół szyi wampira tak, że znajdująca się na jego końcu druga kosa wbiła się w ramię wroga. Odwróciłem się do niego. Patrzył na mnie wściekle, a ja odpowiedziałem mu dumnym uśmiechem i odciąłem jego plugawy łeb, jednym cięciem srebrnej kosy.
...
Widok mego mieszkanka na eter zawsze powodował u mnie uśmiech. Pomalowany jasno njebieską farbą wyglądał vardzk przyjaźnie. Wszedłem do środka i od razu zamknąłem za sobą drzwi. Goszcząca u mnie dziewczyna zjawiła się w korytarzu bardzo szybko. Bez słowa przeszedłem obok njej niosąc w ręku zakrwawioną broń. Odezwałem się dopiero po zabraniu się za przemywanie srebra czystą wodą.
- mówiłem, że w lesie jest wampir.. zabiłem go, jednak lepiej będzie, jeśli nie będziesz więcej się szwędać o tej porze po lesie - stwierdziłem.
<Bloody?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz