- obiecuję - powiedziałem to z wielką powagą, ale za raz się uśmiechnąłem - kocham cię jak nikogo innego Ari, i nie pozwolę by ktokolwiek choćby spróbował mi cię odebrać, lub skrzywdzić, rozumiesz? Nie pozwolę - powiedziałem i objąłem ją rękoma wokół pasa, przy okazji przyciągając dziewczynę bliżej siebie. W całym swoim życiu nie byłem tak szczery wobec kogokolwiek jak w tej chwili wobec Ariany. Jedną rękę wsunąłem w jej miękkie włosy. Nasze usta ponownie się złączyły. Czy to wszystko oznacza, że ona na prawdę, w końcu odwzajemnia moje uczucia? Po tylu nie udanych próbach, tylu bojach jakie między sobą prowadziliśmy, w końcu odnoszę zwycięstwo?
Jak najbardziej cieszyłem się obecnością Ari. Przeszedłem krok do tyłu ale nadal miałem głowę przy niej.
- chodźmy stąd - szepnąłem jej do ucha - za dużo tu ludzi. - chwyciłem ją za ręce i przeszedłem krok w tył, w kierunku drzwi. Kiedy nasze oczy ponownie się spotkały, obdarowałem ją spojrzeniem pełnym radości i zachęty, jak szczenięta zapraszają się do zabawy.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz