Kiedy nastąpiło lekkie poruszenie spojrzałem w kierunku schodów prowadzących tu na salę, stała na nich urodziwa kobieta o czarnych jak smoła włosach i równie ciemnych oczach, przyodziana w długą czerwoną suknię, która sunęła się wraz z nią. Od razu ją rozpoznałem, nie przez to że poprzez energie wiedziałem kim jest, ale przez to że po prostu to czułem. Soraya wyglądała jak ósmy cud świata, nikt nie mógł dorównać jej pięknu.. Owszem było tu wiele kobiet, ale dla mnie najpiękniejszą była właśnie ona. Poszedłem w jej kierunku, a kiedy w końcu nastąpił czas spotkania byłem ucieszony, widać iż i ona była zadowolona. Położyłem dłoń na jej talii i lekko przysunąłem do siebie i pocałowałem delikatnie w usta, po czym podałem jej swe ramię. Soraya objęła mnie i razem ruszyliśmy w głąb sali. Zatrzymaliśmy się kiedy muzyka trochę zwolniła, wystawiłem dłoń ku niej i spojrzałem jej w oczy.
-Zrobisz mi tę przyjemność i zatańczysz ze mną?-zapytałem jak przystało na dobrze urodzonego, chodź wygnanego z raju. Czarnowłosa obdarowała mnie uśmiechem i podała mi swą dłoń.
-Wyglądasz na prawdę przecudownie-szepnąłem rozpoczynając taniec.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz