Szedłem przez las podążając tropem ofiary, która cudem mi się wyrwała. Ofiary.. Czy to co robię można nazwać polowaniem? Czy ja jestem myśliwym, czy bezwzględnym łowcą? Tak... Jestem łowcą wampirów. Poluję na tych, którzy oddali się ciemności i przekazali swój los Cierniowi. Czy tego chcę? Czy chcę zabijać? Gdybym się sprzeciwił posądzono by mnie o zdradę i najpewniej zabito..
Przymróżyłem smętnie oczy. Moje ubranie splamione krwią nie wyglądało najlepiej. Całe szczęście nie była to moja krew, jednak wampirowi nie zrobi to rużnicy. Poczuje zapach i przylezie. Stanąłem przy drzewie, opierając się o nie jedną ręką i rozejrzałem się do koła. Nie wyczuwałem w pobliżu obcności jakiejkolwiek zdobyczy, której szukałem. W tym momencie z krzaków wyszła jakś dziewczyna. Popatrzyłem w jej stronę. Nie wyczółem od niej czegokolwiek podejrzanego, a to oznaczało, że jest zwykłym człowiekiem. Odetchnąłem. Może jak raz nie będę musiał nikogo zabijać?
- co tu rubisz? Jeszcze bez broni? Czyż byś nie słyszała, że w okolicy kręci się wampir? - mimo iż niczego nie wyczówałem, a ona nie wyglądała groźnie, postanowiłem mieć się na baczności i ją obserwować.
<Bloody?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz