26 maja 2018

Przerwa!

Witam wszystkich!
Moi mili, widzę i czuję, iż musimy zrobić przerwę.
Nikt nie ma czasu pisać, to zapewne związane z obowiązkami w większości szkolnymi.
Ja również nie mam teraz czasu na pisanie.
Widzimy się więc 15 Czerwca!
Mam nadzieję, że powrócimy z wielkim BUM!

Pozdrawiam Was wszystkich. Wasza adminka Wolfsitra.

16 maja 2018

Od Akiry CD Katherine/Moyra

Ona... Czemu... Co... Dlaczego... Nic nie wiem... Nic nie rozumiem...
Życie jest ulotne... Czemu... Czemu... Patrzyłem na dziewczynę ze łzami w oczach, jak jej martwe ciało pada w moje dłonie. Jak jej niebieskie oczęta bledną, a źrenice zostają okryte przez powieki. Czułem, jak moją twarz okrywają ciemne znaki, a po moich policzkach płyną łzy. Już nie były to czyste łzy. Były to czarne jak moje serce w tym momencie łzy żalu.
-MOYRA!-wrzasnąłem.
Moje zęby się wydłużyły. Nic nie rozumiem. Gdzie ona jest! Gdzie?! Dlaczego się nie odzywa!? Dlaczego nie mówi mi, abym się uspokoił?! Gdzie jest jej piękny uśmiech?! Pytam się, no gdzie?! Dlaczego!? Dlaczego ja nie mogę być szczęśliwy!
---
Po chwili uspokoiłem się, ciągle trzymając w dłoniach ciało Moyry. Ona żyła. Tylko śpi. Odpoczywa. Jest zmęczona. Obronię ją. Przecież tyle przeszła. Przecież potrzebuje mnie. Szedłem lasem, patrząc martwo przed siebie, aż przede mną stanęła jakaś dziewczyna. Warknąłem, po czym spojrzałem na moją ukochaną.
-Śpij kochanie... Wszystko jest w porządku... -szepnąłem, całując czoło Moyry.
Wtuliłem ciało ukochanej w swój tors, po czym spojrzałem na dziewczynę, jaka stała przed nami.
-Czego tu szukasz? Chcesz mi ją odebrać?-zapytałem, warcząc wręcz na nią.-Nie oddam jej...
Nikt mi jej nie odbierze. Teraz, Moyra sobie spokojnie śpi. Zabiorę ją do domu, a potem na pewno się obudzi i ujrzę ponownie jej uśmiech...
<Moyra? Katherine?>

Od Moyry CD Akira/Katherine ???

Kiedy poczułam jak me ciało przeszywa strzała..w oczach zebrały mi się łzy, miałam ochotę krzyczeć z całych sił.. Życie uciekało mi jak piasek przez palce. Jednak nie obawiałam się śmierci.. Bardziej bałam się co będzie z Akirą..jak on sobie poradzi kolejny raz beze mnie.. To ile zniósł cierpień jest nie pojęte, nie chcę by cierpiał. Nie chcę.. Oddałabym i zrobiła wszystko by już nigdy nie cierpiał.
Ukłuło mnie w sercu.. po czym zobaczyłam jakby z oddali Akirę płaczącego nad moim ciałem..
Z moich oczu poleciały łzy, byłam..duchem?!
-Akira.. Dlaczego wszystko musi nam przeszkodzić?..-powiedziałam. Ten mnie nie słyszał.. kto słyszy duchy.. Podleciałam do niego i objęłam, miałam świadomość, że mnie nie wyczuje, nie poczuje. Zaczęłam niemiłosiernie płakać, byłam rozbita na milion kawałeczków.
-Dlaczego!!!-krzyknęłam.
-Nie chcę być Qunaris! Nie chcę chronić przedmiotu królowej! Chcę być tu z Akirą na zawsze!-krzyczałam w niebo.
---
Akira szedł po lesie, kiedy nagle wpadł na jakąś różowo-włosom dziewczynę z równie różowymi oczyma. Trzymałam się jego ramienia, chodź i tak on nie wie, że jestem tu z nim..
Zastanawia mnie jedno.. dlaczego nadal tu jestem? Czy nie powinnam trafić gdzie indziej? Do nieba? Dlaczego jestem nadal tu na Dragoso? Odeszłam czy nie?
<Akira? Katherine?>

15 maja 2018

Od Mirajane CD Avena

Kiedy powiedział do mnie w dość ostry sposób i po prostu wstał, dotknęłam naszyjnika jaki dał mi kilka chwil temu. Dlaczego... Czemu tak niemiło się zachował. Przygryzłam wargę, po czym wstałam i otarłam łzy jakie nadal płynęły po moich policzkach. Spuściłam głowę i usiadłam przy jednym ze stolików, bawiąc się dousznymi słuchawkami w palcach. Nadal drżały mi dłonie, bo widziałam... Widziałam, że to nie było przez przemianę. To nie było to. On mnie okłamał... Znam go za długo... Przełknęłam głośno ślinę, po czym podniosłam spojrzenie, kiedy ten do mnie podszedł, stawiając przede mną kieliszek. Usiadł tuż obok mnie, a ja zaraz potem odsunęłam szklane naczynie.
-Nie chcę...-mruknęłam, po czym spuściłam znowu głowę, przewracając w palcach słuchawki.
Trochę mnie zakuło w sercu to, w jaki sposób się do mnie odezwał... Bardzo bolało... Przecież zawsze był miły wobec mnie... Dlaczego miałoby być inaczej... To mój kochany Aven. Mężczyzna, jaki w moim sercu zasiał ziarno miłości. Szczerej miłości.
<Aven?>

Od Avena CD Mirajane

To była walka z..czymś.. no właśnie z czym?
Toczyłem zaciętą walkę, nie potrafiłem rozpoznać przyczyny tego co się ze mną dzieje, jednak mijały sekundy, a ja czułem się w miarę.. Nie licząc przerażającego bólu w głowie.. Muszę się przemienić.. Ale nie mogę, nie tutaj, nie przy wszystkich.
Otwarłem oczy i zobaczyłem obraz, który łamał serce.. Mira moja mała płakała nade mną. Przyłożyłem jej dłoń do polika i posłałem jej lekki uśmiech.
-Nie bój się, nic mi nie jest.. to tylko przez przemianę.-wytłumaczyłem i zacząłem ostrożnie, jednak z pewnością siebie by nie wzbudzić podejrzeń, wstawać.
-Wszystko ok, przepraszam za zamieszanie, wracajcie do zabawy!-zawołałem do ludzi, którzy po chwili wrócili do swoich zajęć, do tańca. Niebieskowłosa nie spuszczała mnie z oczu, doszukiwała się we mnie odpowiedzi, wyjaśnień.
-Nic mi nie jest-rzekłem do niej pewnie. Nie mogę jej powiedzieć.. To jej wieczór, i ma odbyć się bez zbędnych przykrości.
-Lekkie osłabienie, jestem tygrysem już dłuższy czas, to dlatego. Nie jestem przyzwyczajony po prostu i tyle.-powiedziałem.
-Lekkie?! Ty padłeś !-zawołała i chwyciła mnie za ręce wysyłając mi wymowne spojrzenie.
-Nic mi nie jest-rzuciłem.
-Idę po poncz.-dodałem i odwróciłem się od niej.
Może trochę ostro..
<Mirajane?>

Od Mirajane CD Avena

Zastanawiałam się, dlaczego i czym zasłużyłam sobie na Avena. Mężczyzna pełen miłości, pełen idealnego zachowania... No i najważniejsze... Nie pokochał mnie za mój wygląd, ale za wnętrze. Ja też go bardzo kochałam i nie chciałam go opuszczać już nigdy, nigdy. Chciałam, aby zawsze mnie chronił, chciałam być z nim szczęśliwa, chciałam móc codziennie budzić się u jego boku, chciałam... Chciałam tak wiele. Chciałam mieć z nim dom, rodzinę... Dlaczego moja wyobraźnia jest taka bujna? Nie wiedziałam, ale w pewnym sensie podobało mi się wyobrażenie takich dwóch małych dzieci, jakie krzyczały do mnie per mama, a do Avena per tata. Na moją twarz wstąpił rumieniec i uśmiech. Odwróciłam głowę, aby sprawdzić co tak długo chłopak robi przy stole. Jednak wtedy właśnie usłyszałam trzask tłuczonych kieliszków oraz uderzenie. Patrzyłam na to co się stało i wręcz pobladłam.
-A-Aven!-wrzasnęłam, podbiegając do niego.
Opadłam obok na kolana, łapiąc jego twarz w dłonie. Po moich policzkach zaczęły płynąć wręcz potoki łez, a dłonie okropnie mi drżały. Ledwo co nimi panowałam. Dlaczego... Dlaczego on upadł? Dlaczego to się dzieje? Dlaczego Aven... Nie. Nie. Nie. To sen. To koszmar. To musi być koszmar.
-AVEN!-krzyknęłam, kiedy ten mi nie odpowiadał.
Na twarz mojego ukochanego spadły moje słone łzy, a ludzie wokół stworzyli koło. Dlaczego! Dlaczego nikt mu nie pomoże! Dlaczego oni tylko stoją! Dlaczego! Patrzyłam w oczy chłopaka, czując, że coraz mocniej blednę, a moje usta są coraz chłodniejsze i bardziej sine. Cholernie się o niego bałam. Dlaczego... Dlaczego jestem bezsilna...
<Aven?>

13 maja 2018

Od Katherine CD Akira

Miasteczko Gerdon było cudowne, było tu niezwykle spokojnie i bez krztyny bitew czy nieporozumień. Bardzo było mi tu miło mieszkać..jednak obiecałam coś sobie i dokonam tego.
Pragnę stanąć w szeregach Smoczych Jeźdźców..czy się uda? To pytanie na które nie nikt nie zna odpowiedzi. Mam w sobie wilkołaka..czyli stworzenie stworzone do bólu i cierpienia, mam jednak nadzieję, że któryś smok dostrzeże we mnie tę dobroć..te lepszą stronę mnie, zwłaszcza że nie obudziłam w sobie wilka, nikogo nie zabiłam.
Spakowałam do podręcznej torby potrzebne rzeczy i wyszłam z pokoju, w którym zamieszkiwałam przez ostatnie miesiące, żyjąc normalnie. Wyszłam na zewnątrz budynku i wsiadłam na czarny motor z białymi szczegółami, wraz z śladami po pazurach..eh..pamiątka po rodzicach.
Odpaliłam maszynę i zaczęłam jechać w kierunku podwodnego tunelu.
Kierunek Eter.
----
Zostawiłam motor w bezpiecznym miejscu i udałam się w głąb wyspy. Było ciemno, jednak to nie bardzo mi przeszkadzało, widziałam więcej niż inni, w czymś chociaż ten gen jest przydatny..
Weszłam w las, był ciemniejszy od poprzednich, ale mimo tego radziłam sobie przemierzając go.
Kiedy usłyszałam kogoś zaczęłam poruszać się bardziej ostrożnie i z wyczuciem, nie chciałam być zauważona. Jednak mimo tego, że uważałam stanęłam twarzą w twarz z tym kimś.
Jego zielone oczy dopiero po chwili mnie dostrzegły.
<Akira?>

Katherine Pirce

Imię: Katherine Pirce
Przezwisko: Kate
Wiek: 19 lat
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: 
*Zielarstwo/Ogrodnictwo-Bardzo lubi rośliny, jej matka była zielarką oraz zajmowała się alchemią, stąd też pewnie takie zamiłowanie Kate.
*Walka na dwa miecze-W rodzinie nikt tego nie potrzebował, ale Katherine wiedząc że jest inna postanowiła nauczyć się walczyć. Najbardziej przypasowała jej technika dwóch mieczy, tą też trenuje.
*Gimnastyka-Zawsze była giętka i zwinna, odkąd ukończyła trzy latka ciągle wywija wygibasy. W tej chwili ćwiczy dosyć rzadko, ale nie zaniedbuje tego.
*Ma dobrą rękę do zwierząt(szczególnie wilko-podobnych)-Cóż wszystko to za sprawą jej natury, jest związana chcąc nie chcąc ze zwierzętami, powinna być wilkiem, zwierzęta to wyczuwają. Łatwo nawiązują z nią kontakt, a ona z nimi.
*Trunki-Potrafi je przygotowywać jak i rozpoznawać, nawet jeśli ktoś kto je robił zadbał o nie wyczuwalność, Kate to nie zgubi.
*Muzyka-Jako jedyna z rodziny ma talent muzyczny, potrafi przepięknie śpiewać, tańczyć oraz grać na kilku instrumentach..jak nie na wszystkich.
Rodzice: 
*Matka Eleonora Pirce(Merani)-Znana alchemiczka i zielarka. Miała złote serce dla każdego, czasami nawet nie przypuszczało się, że złotowłosa delikatna kobieta może okazywać się bestią w czasie pełni. Niestety została zabita przez własną córkę..Melanię.
*Ojciec Bruthus Pirce-Dosyć brutalny i rosły mężczyzna, mający jednak dobre serce dla swojej rodziny oraz innych jego gatunku. Nienawidzący wampirów, pałający nienawiścią do tego całego Ciernia i jego bandy. Jako jedyny z rodziny potrafił kontrolować swoje przemiany.
Zabity przez Melanię.
Rodzeństwo: 
*Siostra Kemra Pirce-Jedna z bliźniaczek Kate. Miała z nią bardzo dobre stosunki, jednak nie mogła zrozumieć dlaczego ta chce być wilkołakiem. Po tym jak Kemra zabiła niewinną osobę i tym samym uwolniła swoją naturę wilkołactwa ich kontakty pogorszyły się. Zabita przez Melanię.
*Siostra Melani Pirce-Druga bliźniaczka Katherine. Nie były jakoś wielce zżyte ze sobą, jednak obie były podobne do siebie pod względem charakterów, lubiły same działać i być niezależne od nikogo. Tak jak ona nie chciała być wilkołakiem, jednak zdarzył się wypadek i zginęła przez Melani jedna osoba. Została schwytana przez ludzi Ciernia i siłą zaciągnięta na ich stronę, z czasem Melani spodobały się rządy Ciernia i pracuje u niego z własnej woli.
*Brat Nevil Pirce-Ośmioletni brat. Był taki niewinny, dobry i po prostu wspaniały. Oczko w głowie naszej Kate, uczyła go wszystkiego co ważne, uczyła że nie trzeba wybierać ścieżki wilkołactwa i że to jego wybór. Zginął z rąk Melani pracującej z Cierniem.. Katherine była przy jego śmierci, chciała go ratować lecz nie poszło po jej myśli, teraz obwinia się za jego śmierć.
Partner: Kiedyś dużo łączyło ją z pewnym chłopakiem, był śmiertelnikiem i wydawało by się, że jest zupełnie normalny, nie miał jednak wobec niej dobrych zamiarów, był to bowiem łowca wilkołaków i wampirów, kiedy dowiedział się że Kate jest z nimi powiązana chciał ją zabić, jednak jej rodzice pierwsi zabili jego. Od tego czasu Katherine nie obchodzą tak bliskie kontakty z płcią przeciwną, ale być może gdzieś tam sobie marzy o tym by kiedyś spotkać kogoś.
Potomkowie: Nie ma i nie chce, ponieważ wiązało by się to z kolejnymi ofiarami wilkołactwa.
Smok: -
Pupil: -
Charakter: Katherine jest dosyć spokojną, lecz dynamiczną osóbką. Dla każdego stara się być miła, jednak czasami ma swoje gorsze dni. Potrafi z przyjaznej dobrej dziewczyny zmienić się niepostrzeżenie w maszynę do zabijania. Umie być wredna i oschła, ale zazwyczaj stara się to opanowywać. Szybko wpada w złość, a to przez to, że jej hormony inaczej pracują(jest z rodziny wilkołaków). Kiedy ktoś jej zaufa nie może liczyć na to by ona zaufała mu tak samo szybko, ma do każdego ograniczone zaufanie, jednak gdy zaufa komuś w pełni to na całego.
Owiana setkami tajemnic, których nie powierzyła jeszcze nikomu, może kiedyś je zdradzi?
Umie zaskoczyć wiele razy swoją osobą. Jej humor może zmienić się w każdej chwili.
Historia: Urodzona na odległej wyspie, odmienna dziewczyna w rodzinie wilkołaków.
W wieku dwunastu lat zaczęły u niej występować wybuchy niekontrolowanego gniewu, w tedy właśnie rodzina wytłumaczyła jej co się dzieje, dowiedziała się o wilkołactwie. Dowiadując się o tym coraz to więcej, postanowiła nie dopuścić do swojej przemiany, tym samym nie zabić żadnego człowieka. Zaczęła uczyć się walki, ponieważ cała rodzina w trakcie walki używała swojego wilczego ja, a Katherine go nie posiadała i nie chciała nigdy. Przez tę odmienność była trochę zsuwana na bok, stawała się tym odmieńcem, czarną owcą w rodzinie. Mimo tego zostawała przy swoim. Kiedy straciła prawie całą rodzinę.. załamała się, ale szybko się podniosła, przez co zmieniła się, jest bardziej ostrożniejsza, i nie ufa nikomu.
Więcej wkrótce.
Właściciel: Jawa558
Pochwały/Upomnienia: 0/0
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Punkty: 0
Monety: 0
Punkty Umiejętności: (Do rozdania 100 pkt.)
WYTRZYMAŁOŚĆ:25 /SIŁA:15 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:0
Inne Zdjęcia:
Color female dark light
BlackCat
Hình ảnh thuộc rất nhiều thể loại. Hết, không còn gì để giới thiệu nữ… #ngẫunhiên # Ngẫu nhiên # amreading # books # wattpad
Cute kawaii anime icons ♥ lolitaResultado de imagen para cute aesthetic anime pink girl
Crying anime girl
#girls, #dresses, #blondes, #images, #девушки, #платья, #блондинки, #картинки https://avavatar.ru/image/5839Tumblr , wtf?
堆糖-美好生活研究所
shelter by jayuu

8 maja 2018

Od Bloody CD Kuro

Ciemnowłosy chłopak o imieniu Kuro wyszedł z domu zostawiając mnie samą w jego siedzibie.
Nie mam zupełnie nic przeciwko temu by pozabijał tych, którzy mnie ścigają, wyręczy mnie. Ba! Zrobi to z przyjemnością, to jego praca..stety i niestety ahh.
Poczęłam rozglądać się po jego mieszkanku, było dobrze urządzone, widać jednak było iż jest łowcą, gdzieniegdzie walały się różne pułapki, narzędzia, bronie, kołki a nawet w jednej z doniczek była roślina dobrze mi znana i tak bardzo znienawidzona..werbena. Narzędzia i broń wykonane ze srebra, pięknie szkoda tylko, że dla mnie nic to nie znaczy, tak mi przykro, nawet czosnek ci nie pomoże.
Wyczułam, iż łowca wraca, kiedy tylko zamknął drzwi zjawiłam się w korytarzu.
W dłoni trzymał zakrwawioną broń, przeszedł obok mnie a kiedy zaczął ją czyścić dopiero odzyskał język w gębie. Przyglądałam mu się bacznie, nigdy nie byłam długo tak blisko śmiertelnego, zwykle po kilku minutach stawał on się martwym..no chyba że chodziło mi jeszcze o zabawę.
- mówiłem, że w lesie jest wampir.. zabiłem go, jednak lepiej będzie, jeśli nie będziesz więcej się szwędać o tej porze po lesie -rzucił ostrzegawczo. Aż chciałam prychnąć i zacząć się śmiać, jednak opanowałam się. Gra to gra.
-Jestem ci wdzięczna, zapewne nie znalazłabym drogi gdybym nie spotkała ciebie.-powiedziałam. Usiadłam na krześle przodem do niego i zaczęłam bawić się kosmykiem włosów, po czym schowałam go za ucho. Oj trudno było mi tu siedzieć, moje kły chciały wyjść i zakosztować krwi pulsującej w jego tętnicy.
-Mogę zapytać kim jesteś? Czym się zajmujesz?-zapytałam.
<Kuro?>

7 maja 2018

Od Awisina CD Angela (BAL)

Kręciłem się po sali dopijając swojego szampana, Ariana i ten gagatek zniknęli mi z oczu. Był tu taki tłok, że na prawdę nie było sensu jej szukać, wiem, że nic się tu jej złego nie stanie póki jestem tu ja.
Rozglądając się po pomieszczeniu, spostrzegłem falujące złote włosy opadające na różany materiał sukni, moja kochana córka Zula, a wraz z nią jakiś mężczyzna, a może i nie jakiś?
Kiedy zbliżyłem się trochę, rozpoznałem w nim Axalla. Uśmiechnąłem się pod nosem, na to nie mam nic przeciwko, kiedyś przyjaźniłem się z jednym z Axallów, warci zaufania, nie byle matoły jak ten który prowadza się z moją małą demonicą.
W tłumie dostrzegłem sylwetkę kobiety, która ostatnio ciągle na mnie wpadała. Poprawiłem swą maskę i postanowiłem do niej podejść, mamy jeszcze czas na wyruszenie na wyspę.
-Witaj pani-rzekłem, lecz ta jakby mnie ignorowała, oj mnie nie można ignorować, nie da się chodź by się chciało. Kiedy złapałem z Angelą kontakt wzrokowy spróbowałem ponownie.
-mogę prosić do tańca?-zapytałem zachęcając ją mym uśmiechem i wyciągając rękę w jej stronę. Ta odłożyła kieliszek z ostrym płynem i podała mi dłoń.
Akurat zaczęła grać wolna muzyka, przyjęliśmy dogodne pozycje i zaczęliśmy sunąć po parkiecie.
Moja dłoń z czasem zjechała niżej jej talii, przyciągnąłem ją bardziej do siebie i zbliżyłem twarz do jej ucha.
-Mam nadzieję, że pamiętasz o naszym planie Angelo-szepnąłem. Poczułem w tedy jak po jej ciele rozeszły się dreszcze, widzę, że ciekawię na nią działam. Uśmiech sam namalował się na mej twarzy.
<Angela?>

Od Zuli CD Drake (BAL)

Kiedy już zbliżała się północ, nadal nigdzie nie widziałam Ariany, być może nie przyszła? Mówiła, że nie przyjdzie, lecz potem zmieniła zdanie..lecz i tak jej tu nie ma, a przynajmniej jej nie widzę.
Drake złapał mnie pod ramię, gdy zrobiło się lekkie poruszenie. Nie rozumiałam o co chodzi.. Drake patrzył tylko w jeden punkt.
- Drake, na co się tak patrzysz? Coś się stało..?-zapytywałam, jednak zauważyłam ją. Soraya prowadzona przez tajemniczego mężczyznę o włosach i oczach dorównujących czernią samej Sorayi. Biła od niego dziwna energia, potężna i nieznana mi dotąd. Westchnęłam lekko, położyłam dłonie na twarzy mojego mężczyzny i spojrzałam mu wprost w jego ciemnobrązowe oczy, które przez chwilę wędrowały za parą idącą w głąb sali, aż w końcu skupiły się na mnie.
Ucałowałam go delikatnie i uśmiechnęłam się nadal nie spuszczając z niego swojego spojrzenia.
Nie byłam zazdrosna, no może lekko, ale to normalne iż zwraca się uwagę na kogoś kogo się kochało, nie mam mu tego za złe.
<Drake?>

Od Kuro CD Bloody

Zdziwił mnie fakt, że nie zwróciła najmniejszej uwagi na to, że jestem ubrudzony krwią. Lepiej mieć ją na oku, może załapię dwie zdobycze? Za raz, dla czego myślę w ten sposób o zwykłej kobiecie? Czy ja przestałem już komukolwiek ufać? 
Stałem cały czas w drzwiach.
- rozgość się - powiedziałem przyjaznym tonem. Ona odwróciła się do mnie i popatrzyła pytająco.
- ty nie zostajesz?
- nie. Mam jeszcze coś do załatwienia, ale niedługo wrócę. - zapewniłem ją po czym machnąłem ręką na pożegnanie i zamnknąłem drzwi. Jak bezmyślnym trzeba być aby bez jakiejkolwiek broni szwędać się po lesie o tej porze? 
....

Jednak informatorzy mieli rację. W lesie był wampir. Tym razem czułem to wyraźonie. Zbliżał się i to z dużą prędkością. Zanim się obejrzałem wyskoczył na mnie zza krzaków głodny krwi wampir. Ten to na prawdę nie mógł się powstrzymać. Poczółem uścisk zimnej ręki na ramieniu. Chciał wbić kły w mą szyję lecz mocno się zdziwił. Od ramion, aż do szyi miałem na sobie specjalną zbroję ze srebra, schowaną pod ubraniem. Zanim przeciwnik zdołał wykonać kolejny ruch, zamachnąłem się trzymaną w ręku kosą, również wykonaną ze srebra. Przyczepiony do uchwytu łańcuch poszybował w powietrzu i owinął się wokół szyi wampira tak, że znajdująca się na jego końcu druga kosa wbiła się w ramię wroga. Odwróciłem się do niego. Patrzył na mnie wściekle, a ja odpowiedziałem mu dumnym uśmiechem i odciąłem jego plugawy łeb, jednym cięciem srebrnej kosy.
...
Widok mego mieszkanka na eter zawsze powodował u mnie uśmiech. Pomalowany jasno njebieską farbą wyglądał vardzk przyjaźnie. Wszedłem do środka i od razu zamknąłem za sobą drzwi. Goszcząca u mnie dziewczyna zjawiła się w korytarzu bardzo szybko. Bez słowa przeszedłem obok njej niosąc w ręku zakrwawioną broń. Odezwałem się dopiero po zabraniu się za przemywanie srebra czystą wodą.
- mówiłem, że w lesie jest wampir.. zabiłem go, jednak lepiej będzie, jeśli nie będziesz więcej się szwędać o tej porze po lesie - stwierdziłem.

<Bloody?>

Od Bloody CD Kuro

Chłopak nie spuszczał mnie z oczu..wyglądał na takiego co nie chciałby mnie skrzywdzić, przynajmniej kiedy myśli że jestem normalnym człowiekiem. Hah nawet się zmartwił że jestem tu sama bez broni, narażona na atak wampira..ahh kto by pomyślał.
Zbliżyłam się do niego, wyczułam jego woń.. krew którą miał na sobie nie należała do niego, jednak mimo to kusiła, zupełnie jak i on. Myśli, że jestem bezbronną niewiastą? Niechaj tak będzie.
-Myślałam już, że nikogo nie spotkam, że zgubiłam się w tym lesie na zawsze. Nie wiesz jak wielką radość mi sprawiłeś pojawiając się tutaj.-powiedziałam. Ciemnowłosy zbliżył się do mnie i lekko się uśmiechnął, hmm może spróbował dodać mi otuchy? Jednak tym przysporzył mi tylko większą chęć na to by się na niego rzucić.. ale na jego szczęście jadłam już.
-Cieszę się, że mogę pomóc. Jestem Kuro.-przedstawił się. Kuro..ten Kuro, tak to na pewno on. To łowca wampirów. 
-Miło poznać, moje imię brzmi Alta-również się przedstawiłam, jednak skrótem od imienia. Altarii mogą szukać, a jako Bloody nie mam zamiaru się mu przedstawiać. Podał mi dłoń na przywitanie, uścisnęłam ją i szybko puściłam. Nic nie spostrzegł, nic nie wyczuł, wszystko dzięki mojemu medalionowi, a może i on jest taki głupi? 
-Zaprowadzę Cię do mojego domu, musisz gdzieś się schronić na tę noc-powiedział.
Cóż.. misja wykonana cel okazał się idiotą. Tak łowco wpuść mnie do swego domostwa.
---
Szłam za nim krok w krok, normalnie poruszałabym się znacznie szybciej, lecz nic nie może mnie zdradzić. Jego miodowo-brązowe oczy raz po raz patrzyły czy na pewno jestem.
Martwił się o biedną dziewczynę z lasu.. uroczo.
Wyjął klucz i otworzył drzwi, po czym zerknął na mnie będąc już w domu.
-Proszę, wejdź-zaprosił mnie. To najgorsze co mógł zrobić. Bez zaproszenia nie mogłabym przekroczyć progu jego domu, tak to z nami jest. Gdy wampira nie zaprosi śmiertelnik żyjący w nim, ten nie może wejść. Odetchnęłam lekko i weszłam spokojnie do mieszkania.
<Kuro?>

Od Kuro CD Bloody

Szedłem przez las podążając tropem ofiary, która cudem mi się wyrwała. Ofiary.. Czy to co robię można nazwać polowaniem? Czy ja jestem myśliwym, czy bezwzględnym łowcą? Tak... Jestem łowcą wampirów. Poluję na tych, którzy oddali się ciemności i przekazali swój los Cierniowi. Czy tego chcę? Czy chcę zabijać? Gdybym się sprzeciwił posądzono by mnie o zdradę i najpewniej zabito..
Przymróżyłem smętnie oczy. Moje ubranie splamione krwią nie wyglądało najlepiej. Całe szczęście nie była to moja krew, jednak wampirowi nie zrobi to rużnicy. Poczuje zapach i przylezie. Stanąłem przy drzewie, opierając się o nie jedną ręką i rozejrzałem się do koła. Nie wyczuwałem w pobliżu obcności jakiejkolwiek zdobyczy, której szukałem. W tym momencie z krzaków wyszła jakś dziewczyna. Popatrzyłem w jej stronę. Nie wyczółem od niej czegokolwiek podejrzanego, a to oznaczało, że jest zwykłym człowiekiem. Odetchnąłem. Może jak raz nie będę musiał nikogo zabijać?
- co tu rubisz? Jeszcze bez broni? Czyż byś nie słyszała, że w okolicy kręci się wampir? - mimo iż niczego nie wyczówałem, a ona nie wyglądała groźnie, postanowiłem mieć się na baczności i ją obserwować.

<Bloody?>

3 maja 2018

Od Bloody

~Kilka lat temu~
Biegłam najszybciej jak się da. W ciemnościach nie widziałam prawie nic. Jedno było pewne muszę wybiec z tego lasu, znaleźć schronienie.. On..nie może mnie znaleźć. Kidy wbiegłam na polanę, zaczęłam się rozglądać, moją uwagę przykuł zamek, był daleko ode mnie, ale to jedyne co mi zostało. Może jest tam ktoś kto mógłby mi pomóc? Muszę się do niego dostać.
 Byłam już przy zamku, był większy niż mi się wydawało, nie wyglądał zbyt miło, ale co zrobić? Zamek był zbudowany z ciemnych cegieł, okna były wąskie i wysokie, w nich stały zdobione kraty. Gdzie nie gdzie było można dostrzec wielkie pajęczyny, ciemny mech pokrywający niektóre fragmenty wież. Drzwi były drewniane, prawie całe pokryte kurzem i pajęczynami.
Pytanie tylko..kto może pomóc mi się tego pozbyć? Czy jest właściwie jakiś sposób na to?
Czuję jak moje ciało przeszywa gorąc i zimno na zmianę.. Jednak to zimno z czasem jest coraz większe i pochłania mnie coraz bardziej. Umarłam a jednak żyję.. wszystko za sprawą Ivan'a.
--Więcej wkrótce--

~Teraźniejszość~
Wyrwałam się z budynku kiedy tylko zapadł zmrok. Nie mogłam pozwolić by ten palant wygrał, ten medalion..sam nie wie na co się w ten sposób naraził. Ukradł go i gorzko tego pożałuje. Kiedy tylko go wyczułam zaczęłam pędzić przed siebie w kierunku jego zapachu, omijając każde napotkane na swej drodze drzewo.
Odjeci straha-Zabavna Biblioteka-Riječi prošlosti-Tajna i Istina: -(3)- Odjednom začu nešto
Dopadłam go bardzo szybko, wbiłam kły w jego szyję i uśmierciłam go równocześnie zaspokajając głód. Wyrwałam medalion z jego dłoni i zapięłam go na swojej szyi.
Otarłam usta z krwi i rozejrzałam się dookoła..czułam krew, ale nie tego którego zabiłam ja.. Tu ktoś był, nie jestem tu sama. Mój wzrok łapał każdy ruch, jednak w mojej okolicy nikogo nie było.
Przebiegłam więc jeszcze trochę, aż w końcu zatrzymałam się przy drzewie. Moim oczom ukazał się chłopak..miał na sobie czyjąś krew, wyglądał tak smętnie, jakby coś go trapiło.
Ma szczęście że się pożywiłam, bo inaczej zostałby moją przystawką.
Przyglądałam mu się z ukrycia, nie było szans by mnie wyczuł bądź zauważył, od kilku miesięcy jestem wampirzycą i wiem co i jak robić, miałam świetnego nauczyciela, którego w końcu sama zabiłam. Jestem potworem, wiem o tym doskonale, ale co poradzić, to silniejsze ode mnie.
<Ktoś?>

Wygląd Bloody
Tifa by wlop.deviantart.com on @DeviantArt

Od Ariany CD Antonio +18

Byłam cała rozpalona, pierwszy raz czułam to wspaniałe uczucie.. Podobało mi się to, mimo iż gdzieś w środku czułam lekki lęk przed nieznanym..nigdy bowiem nie oddałam się żadnemu mężczyźnie. Przeszło mi przez myśl..iż może Antonio już przeżywał swoje, dlatego działa tak..odważnie. W sumie nie miałam czasu nad tym myśleć.. 
Antonio. On był tu i teraz, ze mną i to się liczyło.
Czułam jak na moich polikach wychodzą rumieńce kiedy tylko zielonooki zdjął mój stanik i zlustrował mnie swoim spojrzeniem. Przyciągnęłam go z powrotem do siebie całując namiętnie, nawet lekko podgryzając jego dolną wargę. Moje ręce dobrały się do jego zapięcia od spodni, udało mi się po chwili je odpiąć, stopami próbowałam je z Antonia zsunąć, jednak nie obyło się bez jego pomocy. Kiedy ponownie nade mną zawisł zjeżdżał pocałunkami coraz niżej.. szyja..obojczyk..piersi..brzuch. Chwycił dłońmi koronkowy materiał bielizny i zsunął ją ze mnie..stałam się zupełnie naga. Spojrzał na mnie doszukując się czegoś, zamrugałam kilka razy i pogładziłam go po włosach.
-P.. -jakby nie mogłam wydusić z siebie słów.. Co się ze mną dzieje?! Pierwszy raz tak się zachowuję.. -Pragnę Cię-wydukałam w końcu nadal patrząc na niego.
Ponownie poczułam usta Antonia na swej skórze, którymi wędrował po moim podbrzuszu.. udach.
-Ymm..-jęknęłam gdy znalazł się pomiędzy moimi nogami.. To co ze mną wyprawiał było nie do uwierzenia.. 
Przyciągnęłam Antonia do siebie i zgięłam się równocześnie w łuk kiedy ten bez żadnych ceregieli..tak nagle sprawił iż poczułam jego palce w sobie.. Jęknęłam wprost w jego usta, ten tylko się uśmiechnął i całował mnie dalej. Uczucie pożądania..wypełniało mnie całą.. Nie mogłam pojąć dlaczego do tej pory nie zaznałam czegoś takiego.. Nie, jednak wiem. Po prostu nie było w moim życiu mężczyzny, który rozpalałby moje zmysły w ten sposób.. W ogóle nigdy nie było w moim życiu faceta.. A Antonio jest i szczerze? Mam nadzieję, że będzie zawsze.
Jęczałam, jedną dłonią trzymałam Antonia za kark i lekko go masowałam, a drugą zwiniętą w piąstkę trzymałam pościel. Powoli nie mogłam wytrzymać.. ale brunet akurat zaprzestał i stanął, ja nadal leżałam nie mogąc doprowadzić się do porządku.. Chciałam więcej.
Widziałam kątem oka, iż Antonio zdjął swoją bieliznę i wyciągnął z szuflady paczuszkę z zabezpieczeniem. Już po chwili spojrzał na mnie z uśmiechem.. a te oczy, takie radosne jakich nigdy nie widziałam. Kocham te oczy, kocham jego uśmiech i kocham go.
Chłopak zawisł nade mną i rękoma przesunął mnie wyżej, tak iż głową wylądowałam na poduszce.
Objęłam go i chciałam pocałować, jednak ten schwycił moje ręce i przygwoździł mnie do materaca.
Byłam całkowicie w niego wpatrzona, nic innego mnie nie obchodziło.
He pinned her hands down above her head as she tried to get up to plant her lips on his again. He knelt across her legs to marvel at her beauty and how flustered she looked, panting with her eyes glazed with lust.
<Antonio?>

Od Simon'a CD Soraya (BAL)

Kiedy nastąpiło lekkie poruszenie spojrzałem w kierunku schodów prowadzących tu na salę, stała na nich urodziwa kobieta o czarnych jak smoła włosach i równie ciemnych oczach, przyodziana w długą czerwoną suknię, która sunęła się wraz z nią. Od razu ją rozpoznałem, nie przez to że poprzez energie wiedziałem kim jest, ale przez to że po prostu to czułem. Soraya wyglądała jak ósmy cud świata, nikt nie mógł dorównać jej pięknu.. Owszem było tu wiele kobiet, ale dla mnie najpiękniejszą była właśnie ona. Poszedłem w jej kierunku, a kiedy w końcu nastąpił czas spotkania byłem ucieszony, widać iż i ona była zadowolona. Położyłem dłoń na jej talii i lekko przysunąłem do siebie i pocałowałem delikatnie w usta, po czym podałem jej swe ramię. Soraya objęła mnie i razem ruszyliśmy w głąb sali. Zatrzymaliśmy się kiedy muzyka trochę zwolniła, wystawiłem dłoń ku niej i spojrzałem jej w oczy.
-Zrobisz mi tę przyjemność i zatańczysz ze mną?-zapytałem jak przystało na dobrze urodzonego, chodź wygnanego z raju. Czarnowłosa obdarowała mnie uśmiechem i podała mi swą dłoń.
-Wyglądasz na prawdę przecudownie-szepnąłem rozpoczynając taniec.
<Soraya?>

2 maja 2018

Od Antonia CD Ariana

- jeśli tego nie chcesz, powiedz tylko jedno słowo, a odejdę - powiedziałem, lecz w odpowiedzi dziewczyna przyciągnęła do siebie i pocałowała. Uznałem to za tak. Objąłem ją tak, że swobodnie wsunąłem ręce pod plecy Ariany i odpiołem jej stanik, a następnie pomogłem jej go zdjąć. Cały czas trwalimy w namiętym pocałunku, który pochłaniał nas co raz bardziej. Kocham ją. Kocham i w końcu mogę jej pokazać jak bardzo. Bez słów. Do tego ona to odwzajemnia. Ari cała była rozpalona. Czułem to. Czułem jej podniecenie rosnące z każdą chwilą. Błądziła dłońmi po mych plecach, cały czas na nie lekko naduszając, jakby chciała bym był bliżej niej, jeszcze bliżej. Jak by się dało, na pewno bym to uczynił. Czułem dokładnie jak nasze brzuchy ocierają się o siebie, a to był dopiero początek. W ciągu całrgo swego życia przeżywałem tego typu miłosne uniesienia już z nie jedną kobietą, ale z żadną nie czułem się tak dobrze.. Jeszcze żadna kobieta nie działała na mnie w taki sposób jak Ariana.. przyciągała mnie do siebie niczym piękny kwiat pszczołę.

<Ariana?>

Od Avena CD Mirajane (BAL)

W towarzystwie Miry czas płynął tak szybko, czułem się przy niej niesamowicie, mógłbym być z nią zawsze.. może i nawet tego pragnąłem.. Tak to pewne.
-Chcę być zawsze z Tobą kochana-powiedziałem kiedy okręciłem ją wokół siebie w rytm muzyki. Niebieskowłosa odpowiedziała szczerym, pięknym uśmiechem. Przyciągnąłem ją do siebie i zatrzymałem, po czym sięgnąłem do swojej kieszeni od marynarki i wyjąłem wisiorek, który miałem jej już dawno dać. Odgarnąłem jej włosy i zapiąłem jej naszyjnik. Wyglądała w nim pięknie.
NECKLACE I  - drawing; 2006 - by Marilie Jacob
-Dziękuję Ci Aven, ale za co to?-zapytała przyglądając się naszyjnikowi.
-Za to, że jesteś przy mnie, bo jesteś dla mnie na prawdę ważna.-odpowiedziałem gładząc ją po policzku. -To nie byle jaki naszyjnik, ma magiczny kamień, który jest wypełniony specjalną aurą, która będzie cię ochraniać.-dodałem. Gdy Mira spojrzała mi w oczy ucałowałem ją w czoło, jej bezpieczeństwo i szczęście jest dla mnie najważniejsze.
Odszedłem od niej, zmierzałem w kierunku stolika z ponczem, z sekundy na sekundę czułem się coraz słabszy.. co było dziwne, jednak zrzuciłem to na wpływ siedzenia w ciele człowieka.
Nalałem poncz i wracałem do Miry, kiedy nagle straciłem grunt pod nogami i padłem na podłogę, rozlewając tym samym napoje i roztrzaskując kieliszki. Palił mnie cały żołądek, przez całe moje ciało przechodziły fale dziwnego bólu.. ale to nie był ból który żądał przemiany w tygrysa.. To było coś innego.. Ale co?
<Mirajane?>

Od Kishana CD Shurima/Ren

Minęło kilkanaście godzin od porwania Shurimy, a ja nadal jej nie znalazłem.
Kląłem w myślach.. jak mogłem do tego dopuścić?! To wyłącznie moja wina. Było trzeba jej nie narażać i samemu podróżować. Przystanąłem w miejscu i popatrzyłem w nocne niebo.
Stało się.. a moim zadaniem jest się z tym zmierzyć, moim zadaniem jest ją uratować.
Jednak na drodze ku temu napotykam przeszkody, jak na przykład brak jej zapachu..brak ich zapachu. Pustka, zero śladów. Byli dobrze na to przygotowani.
---
Gdy już miałem się zatrzymać wyczułem czyjąś energię...była słabsza niż kiedyś, ale dobrze mi znana. Ren..
Pobiegłem w jego kierunku, moim oczom ukazał się czarny budynek, a u jego wejścia stał jeden wartownik, wyglądał na słabego mężczyznę, był chudy, dosyć młody i na pewno nie doświadczony.
Muszę być jednak ostrożny, nigdy nic nie wiadomo, mogą być to tylko pozory. Ci ludzie są dosyć przebiegli. Usłyszałem, głos z jego krótkofalówki, po czym odezwał się chudy blondyn.
-Tak szefie, czysto. Dziewczyna i tygrys nadal są w budynku, nic nie uległo zmianom. Bez odbioru.
Dziewczyna i tygrys.. Tam jest Shurima!
~Kishan wyczuwam cię.. nie spieprz tego proszę-usłyszałem głos brata, czułem jaki był słaby a to nie pomagało w naszej ucieczce, ale znam go, łatwo się nie podda, zbierze siły i da sobie radę jak zwykle. Czemu tylko stało się tak, że jest on zamknięty? I jak długo już tam siedzi?
Nie ma czasu się teraz nad tym zastanawiać. Zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech, zmieniłem się w człowieka.
Szedłem w kierunku chudzielca z wielką pewnością siebie, aby nie zdradzić tego, iż coś kombinuję.
Chłopak wyprostował się i chwycił miecz, jednak nie wyciągnął ostrza, obserwował mnie badawczo.
-Czy tygrys ujawnił już ważne informacje?-zapytałem bez żadnych ceregieli. Musiałem udawać że jestem jednym z nich, inaczej mnie nie wpuści, a nie zamierzam go zabijać.
-K..Kim jesteś?-zapytał niby pewnie, jednak usłyszałem w barwie głosu strach.
-Banda debili! Nawet nie poinformowani kto miał się zjawić. Już ja się z waszym szefem rozmówię!- mówiłem agresywnie by wzbudzić u niego lęk, i cóż udało się.
-Nie nie! Nie trzeba, niech pan sobie głowy nie zawraca i naszemu szefowi.. Proszę droga wolna. Tygrys jeszcze nic nie powiedział..-rzekł po czym usunął się z drogi. Wkroczyłem do budynku i od razu kierowałem się w kierunku pomieszczenia z którego czułem energie.
-Idę wyciągnąć informacje z tygrysa-warknąłem kiedy jeden z ludzi zasłonił mi drzwi, już zaraz odszedł pozwalając na wejście.
Zamknąłem za sobą i zmierzyłem pomieszczenie wzrokiem.. Wszędzie lochy, klatki i kraty, a na samym końcu, w środkowej celi Biały Tygrys wraz z Shur.
<Shurima? Ren?>
Kishan gotowy by pomóc!

1 maja 2018

Od Drake'a Cd Zula ( BAL )

Wyszykowany w garnitur, szedłem właśnie korytarzem w stronę pokoju Zuli. Nawet włosy specjalnie ułożyłem, by wyglądać jak ktoś szlachetnie urodzony. Bo przecież byłem. Chwalebny ród Axallów... Odegraliśmy znaczącą rolę w historii Dragoso waz z Dreyarami.
Nie minęła minuta, a dotarłem do celu. Stanąłem przed drzwiami, wyprostowałem się, poprawiłem marynarkę, po czym zapukałem w ramę. Po krótkiej chwili drzwi otworzyła mi najpiękniejsza kobieta jaką w życiu widziałem. Jej złote włosy, podobnie jak fałdy różowej sukni, falowały z każdym jej ruchem. Wyglądała cudownie. Aż na moment mnie zatkało.
-- Wyglądasz obłędnie.. -- podszedłem do dziewczyny, by po sekundzie objąć ją w pasie i pocałować. Zula oddała pieszczotę z równą siłą. -- Chodźmy na bal. Najpiękniejszej z pięknych nie może tam zabraknąć!
Jak tylko dotarliśmy na salę balową, koleżanki Zuli szybko mi ją zabrały. Ja natomiast dołączyłem do męskiej części Akademii. W tłumie zacząłem szukać wzrokiem Zuli. W oczy rzucili mi się Dreyarowie. Tobiraya ze swoją żoną, Oktay z Arrow i ich córką, Matayas przybył sam... A Soraya? Przeczesałem wzrokiem salę jeszcze raz, lecz nigdzie jej nie zauważyłem. Jedynie jakiegoś faceta w białej masce na twarzy. Patrzył po wszystkich, było widać, że tak jak ja kogoś szukał w tłumie...
Zbliżała się północ, w międzyczasie zatańczyłem z moją wybranką kilkanaście razy. Napiliśmy się szampana. Wymieniliśmy kilka rozmów z innymi, a gdy zegar zaczął wybijać północ wśród gości nastało lekkie poruszenie. Złapałem Zuzu pod ramię, by w razie czego móc ją szybko i sprawnie ewakuować z pomieszczenia. Wtem nasze spojrzenia pokierowały się na szczyt schodów, a tam... u ich szczytu stała... Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Szczęka mi opadła, którą Zula mi poprawiła. Gościu, którego wcześniej obserwowałem, także spojrzał na nowo przybyłą, uśmiechnął się i ruszył w kierunku czarnowłosej kobiety, która sunęła z gracją po schodach, by dołączyć do reszty uczestników balu na dole. Czułem, że to ona, ale nie mogłem uwierzyć własnym oczom.
-- Drake, na co się tak patrzysz? Coś się stało..? 

Od Ariany CD Antonio

Kochałam go..to na pewno. Zatraciłam się i oddałam temu uczuciu, już nie było od tego ucieczki, nie mogłabym, nie umiała, nie chcę go nigdy zostawiać. Antonio prowadził mnie za rękę do wyjścia z sali balowej, podświadomie wiedziałam do czego to zmierza, ale jestem pewna że tego nie pożałuję. Szłam za nim jak zaczarowana, ale w pełni świadoma swoich czynów. Idąc przez korytarze raz po raz zatrzymywaliśmy się na chwilę bliskości.. Robiliśmy się nawzajem bardziej natarczywi.. Chcieliśmy tego oboje, a to najważniejsze. Im bliżej pokoju Antonia byliśmy tym namiętność i pożądanie wzrastały.. Antonio złapał mnie i całował, oddawałam każdy pocałunek z równym uczuciem. Byliśmy już pod drzwiami, zielonooki nawet na chwilę się ode mnie nie oderwał, błądził ręką po drzwiach by je otworzyć, a kiedy mu się to udało podniósł mnie za pośladki, owinęłam nogi wokół niego. Zamknął drzwi i zakluczył, po czym ponownie złączył ze mną wargi. Gładziłam jego kark obydwoma dłońmi, zbliżaliśmy się do łóżka. Odpiął suwak mojej sukni i postawił mnie na podłodze, całował mnie coraz niżej dochodząc do szyi i obojczyka, w tym samym czasie zsuwał ze mnie materiał, aż doszło do tego, że stałam przed nim w samej bieliźnie. Nie zostawałam mu dłużna, zdjęłam jego marynarkę i odpięłam koszulę, którą rzucił gdzieś w kąt. Nie mogłam oderwać przez chwilę wzroku z jego torsu.. W końcu położył mnie na pościeli, a sam nade mną zawisł lustrując mnie spojrzeniem.. czułam jak po moim ciele rozchodzą się dreszcze i fale gorąca.. 
Rasakan setiap sentuhanku... . . . AUTHOR IS ALWAYS TYPO Dosa tang… #ceritapendek # Cerita pendek # amreading # books # wattpad
<Antonio?>

Od Antonia CD Ariana

- obiecuję - powiedziałem to z wielką powagą, ale za raz się uśmiechnąłem - kocham cię jak nikogo innego Ari, i nie pozwolę by ktokolwiek choćby spróbował mi cię odebrać, lub skrzywdzić, rozumiesz? Nie pozwolę - powiedziałem i objąłem ją rękoma wokół pasa, przy okazji przyciągając dziewczynę bliżej siebie. W całym swoim życiu nie byłem tak szczery wobec kogokolwiek jak w tej chwili wobec Ariany. Jedną rękę wsunąłem w jej miękkie włosy. Nasze usta ponownie się złączyły. Czy to wszystko oznacza, że ona na prawdę, w końcu odwzajemnia moje uczucia? Po tylu nie udanych próbach, tylu bojach jakie między sobą prowadziliśmy, w końcu odnoszę zwycięstwo?
Jak najbardziej cieszyłem się obecnością Ari. Przeszedłem krok do tyłu ale nadal miałem głowę przy niej.
- chodźmy stąd - szepnąłem jej do ucha - za dużo tu ludzi. - chwyciłem ją za ręce i przeszedłem krok w tył, w kierunku drzwi. Kiedy nasze oczy ponownie się spotkały, obdarowałem ją spojrzeniem pełnym radości i zachęty, jak szczenięta zapraszają się do zabawy.

<Ariana?>


Od Ariany CD Antonio

Przyłączyłam się do piosenki, którą zaczął śpiewać Antonio.. Jego głos mnie oczarował. Sama kocham śpiewać, chodź nigdy specjalnie się z tym nie ukazywałam.
Nasze ręce złączyły się w ucisku, a nasze oczy były skupione wyłącznie na sobie, nie obchodziło nas to co nas otacza, to czy inni to słyszą, interesowało nas tylko to, że w tej chwili jesteśmy razem.
Kiedy skończyliśmy, nadal byliśmy w siebie wpatrzeni. Żadne z nas się nie ruszyło z miejsca, jednak ja postanowiłam to zmienić i to tym razem ja przyciągnęłam Antonia do siebie. Kładąc dłonie na jego torsie spojrzałam w górę wprost w jego szmaragdowe oczy, które od początku mnie hipnotyzowały.
-Czy to prawdziwe? Czy to na prawdę się dzieje?-zapytałam. Chłopak uśmiechnął się szeroko i ucałował mnie w czoło, po czym przyłożył swoje ciepłe dłonie na moje policzki.
-Owszem dzieje się na prawdę, a jeśli mi nie wierzysz mogę cię uszczypnąć-powiedział. Ukazałam swoje białe zęby w uśmiechu, spuściłam na moment wzrok, po czym ponownie na niego spojrzałam. Stanęłam na palcach i owinęłam ręce wokół jego szyi i namiętnie go pocałowałam.
Czyli to wszystko się dzieje, ja jestem tu z Antoniem..który..który mnie kocha, a ja..ja kocham go.
Oderwałam się od niego i stykając się czołami powiedziałam.
-Proszę..nie zniknij tylko.. Obiecaj że zostaniesz
<Antonio?>