22 kwietnia 2017

Od Sorayi CD Rin




Było widać, że Rin jest zdezorientowany, lecz zachwyt w jego oczach na mój widok, także nie mógł mi umknąć. Westchnęłam, odwróciłam się do niego. Pomimo ciężkiej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, uśmiechnęłam się do niego. Podeszłam do niego, a kiedy dzielił nas wyłącznie metr, zadarłam nieco głowę do góry, w końcu jest strasznie wysoki.
-- Dobra, posłuchaj mnie teraz uważnie. Nie wiem, jak doszło do tego ataku, ale jeśli chcesz przeżyć, trzymaj się mnie. Teraz przyda się każdy, kto jest w stanie dzierżyć miecz. -- Na moje słowa chłopak zareagował tak jak się tego spodziewałam. Pokiwał głową na zgodę patrząc mi w oczy. Dostrzegłam w jego oczach chęć walki. -- Nie bój się. Nie okazuj strachu. Bądź bezlitosny, te potwory nie zasługują na łaskę. -- Odeszłam od niego. Na horyzoncie pojawił się kolejny sługus. Na mojej twarzy pojawił się ten uśmiech. Skoczyłam na wroga, skręcając mu kark. Jego ciało padło u moich stóp, martwe. Na odchodne spojrzałam jeszcze w stronę Rina. -- Pamiętaj, zero litości.
I pobiegłam ku Adris. Była otoczona, ale nie na długo. Jednym ruchem ścięłam przed sobą dwóch stojących na mej drodze pachołków.
-- Adris! -- krzyknęłam przedzierając się ku niej. Byłam coraz bliżej, kiedy drogę zastąpiło mi dwumetrowe monstrum. Ja popatrzyłam na niego lekko przechylając głowę. Nim ten zdążył chociażby zrobić kolejny krok ku mnie, moje ostrza zatańczyły w powietrzu, a ja skoczyłam na plecy potwora, odbijając się od stojącego obok, zgiętego mrocznego żołnierza Ciernia. Szybko wbiłam mu oba miecze w głowę, przeszywając go niemal przez pół ciała. Krew, czarna jak moje oczy, trysnęła na wszystkie strony, ochlapując w tym i mnie. Potwór upadł na kolana, by po chwili runąć na skąpany w posoce bruk. Mając pewność, że stwór jest już martwy, doskoczyłam do Adris. Stanąwszy za jej plecami, i mierząc do nowych ofiar, rozejrzałam się czujnie wokół. Coś mi tu nie pasowało, i to bardzo.
-- Adris, dlaczego nas zaatakowano? Czemu pałac nie przysłał posiłków? -- krzyknęłam, już nieźle wkurzona.
-- Rin! Jak dasz radę, przedrzyj się tu do nas! Razem mamy większą szanse na przetrwanie..! -- Po chwili chłopak już był obok nas.


<Adris? Rin? Ktoś jeszcze?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz