23 kwietnia 2017

Od Sorayi CD Orion / Winry




Ten gość zaoferował pomoc. Pytanie, czy ja z niej skorzystam. Powinnam. Trzeba zając się Winry, jej rana wygląda nieciekawie. Ja miałam kiedyś podobne, stąd wiem, że to nie są przelewki. Pamięta, jak Tobiraya mnie wtedy skrzyczał. Poważnie mi się oberwało... Otarłam pot z czoła, który spływał strużką po mojej skroni. Spojrzałam głęboko w oczy tego chłopaka. Wydał mi się niezwykle intrygujący i nieznany. Ciekawe...
-- Dziękuję. Normalnie nie potrzebuję pomocy, ale jesteśmy w opłakanej sytuacji... -- zaczęłam mówić i wtedy to się znowu stało. Przestałam czuć w prawej ręce. Znowu. Katana wyślizgnęła mi się z ręki i upadła na zalaną krwią pomiotów trawę. Za to poczułam ból na plecach, taki jak wtedy. Vihar, do dziś nie wiem, jak on to robi, znalazł się przy mnie. Zaczął mnie okrążać i piszczeć, co niezwykle rzadko mu się zdarza. Winry i chłopak popatrzyli na mnie lekko zdziwieni. Nie mogłam już ustać, więc osunęłam się na kolana. Zacisnęłam mocno zęby, byle jaki ból mnie nie pokona. -- Vihar, prosiłam cię o coś. -- Moje ciche, lecz władcze słowa sprawiły, że wilk przystaną i polizał mnie po twarzy. Jego dar uzdrawiania podziałał na nie, ale, jak to w moim przypadku, nie sprawił, iż ból odszedł, jedynie złagodniał.
Chłopak popatrzył na mnie dziwnie, przez co musiałam odwrócić wzrok. Nikt oprócz moich braci nie wie, że tracę powoli czucie. To przez geny, odporność na błyskawice zaczyna mnie przerastać. Zmusiłam się do wstania, co udało mi się z niemałym trudem. Po chwili poczułam, że moje czucie wróciło, całe szczęście. Jestem praworęczna i nie ukrywam, iż walka za pomocą lewej ręki byłaby dla mnie dużym utrudnieniem.
-- Pośpieszmy się. Inni pewnie są w gorszych tarapatach niż my. -- Powoli ruszyłam na legion wrogiego wojska przede mną. Nie bałam się, co to to nie. Przestałam się bać mając szesnaście lat. Raz miałam chwilę słabości, kiedy Axall mnie wydał, zostawił.. Tylko wtedy złamałam swoją najświętszą zasadę. -- Zapomnieliśmy się sobie przedstawić.. -- Jak gdyby nigdy nic, odwróciłam się od nich przodem, do moich towarzyszów. -- Z kim mam przyjemność otrzeć się dzisiaj o śmierć? -- Moje pytanie było skierowane do chłopaka. Przeszyłam go spojrzeniem, jego zastygłą i wypraną z wszelkich emocji twarz. Ja przybrałam taka samą maskę. 


<Winry? Orion?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz