Chyba należą się podziękowania temu debilowi, co uważa się za króla całego świata, Axallowi. To, że go nie znoszę nie oznacza, iż nigdy nie przyznam mu racji. Owszem, wolałabym tego uniknąć, ale na Boga Burz, nie jesteśmy już dziećmi. Potrafię przyznać się do błędu i powiedzieć dziękuję nawet najgorszej, podłej, fałszywej świni. Vihar okazał się niezwykle przydatny. Kiedyś, jak jeszcze przyjaźniłam się z Axallem, futrzak bardzo mnie lubił, i ja jego też. W końcu to wolf geger. Jego zdolności są wręcz legendarne...
Cieszę się, że z Winry jest już lepiej. Jest dla mnie jak młodsza siostra. Tak bardzo przypomina mi Katsuyę, te iskierki w oczach, ta zawsze obecna radość i pogoda ducha, nawet teraz Winry przypominała mi słońce. Uśmiechnęłam się smutno do blondwłosej dziewczyny. Jeśli i ona zginie z mojego powodu, nigdy sobie tego nie wybaczę. Mogę żyć z mianem zdrajcy, morderczyni ale nie zniosłabym poczucia winy wobec tej osoby. Nie wiem dlaczego tak ją polubiłam, a uczyniłam to praktycznie z miejsca. W swoim umyśle wyczułam obce zrozumienie, któreż to należało do mojego smoka. Szczur ześlizgnął się ze mnie i wylądował miękko obok, po mej prawej stronie, zaś Vihar za to wylądował po mojej lewej stronie. Westchnęłam ciężko, odwracając się przodem do wrogich wojsk. Zostało ich już niewielu, lecz nad zdecydowanie więcej niż nas. W głowie uformował się pewien plan, lecz nie jestem pewna, czy to wypali. Moje plecy bolą niemiłosiernie, czuję jak krew spływa mi po ciele w dół z rozległego rozcięcia, lecz nie czas na użalanie się nad sobą.
-- Winry, masz przy sobie swoje jajo, prawda? -- spytałam po chwili. Dziewczyna spojrzała na chłopaka obok siebie. Po chwili pokiwała mi głową na tak. -- No ok. Mam pomysł, ale nie wiem czy to się uda. Musimy zaufać Viharowi i powierzyć mu nasze smoki. To one są teraz najważniejsze.
< Winry? Orion?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz