23 kwietnia 2017

Od Reo CD Naxia

Mój mały kapturek wyciągnął czerwony sztylet zza mojego pasa. Wyjęła akurat TEN sztylet. Ale akurat nie miałem czasu wręczyć jej innej broni. Trzeba było się bronić i dostać do bezpiecznego miejsca. Niem zdążyłem się obejrzeć a już byliśmy otoczeni przez oprychy Cienia.
Razem z kapturkiem stanęliśmy do siebie plecami. Oboje przybraliśmy odpowiednie postawy aby przyjąć ładnie naszych wrogów. Pierwszy szybko nadszedł. Był mój. Od tego momentu zaczął się nasz wspaniały taniec ze stalą. Eleganckie i zwinne ruchy moje oraz mojej katany. Płynne cięcia, wokoło padający krwawy deszcz. 
Adrenalina uderza. Wróg napiera. Ale ja mimo to czuję się cudownie. W końcu w swoim żywiole. Niemal jak w transie zabijam coraz to liczniejszą grupę kreatur Cienia. Nie odczuwam bólu, nie odczuwam strachu. Niemalże zapominam kim jestem. Jednak nadal pamiętam o celu. Ochrona mojego małego kapturka.

<Naxio?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz