Podążałam za Sor broniąc się jakoś prawą ręką. Musiałam iść nie tylko dla tego, że potrzebowałam pomocy z ręką, ale co ważniejsze martwiłam się o nową przyjaciółkę. Coś było nie tak, co próbowała ukryć. A przecież jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam..
Skrzydlaty wilk podszedł do mnie po tym jak dosyć niedbale pozbyłam się kolejnego z pomiotów i polizał moje oparzenie. Przez chwilę czułam jak by ból się nasilał a gdy spojrzałam na rękę widziałam tylko bliznę, plamę od nadgarstka prawie do łokcia.
- wszystko dobrze? - zapytała Soraya z wyraźną troską przerywając na chwilę rozmowę z... dobrze słyszałam? Orionem? Chyba trochę długo się zamyśliłam.
- tak - uśmiechnęłam się chwytając sztylet w lewą dłoń - blizna.. nie pierwsza i nie ostatnia - wzruszyłam ramionami.
<Soraya? Orion?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz