23 kwietnia 2017

Od Drake'a CD Ariana / Antonio / Zorino

W pierwszej chwili nie wiedziałem co się dzieje. Sark?! A więc to ty... Już nie żyjesz.
-- Drake'uś!!! -- Usłyszawszy swoje imię, gwałtownie odwróciłem się w kierunku, skąd one dobiegło. Bez wątpienia to była Ariana.
-- Ariana! -- krzyknąłem i ruszyłem w pogoń za tym zdrajcą. Nie uciekniesz mi frajerze. -- Oddawaj Ariś, natychmiast! -- Przyspieszyłem bieg. Zza kurtki wyciągnąłem po chwili drugi, także czarny miecz. Moje katany były tak samo śmiercionośne jak ja. -- Chłopaki, jazda! Na co czekacie?! Za tym frajerem, co porwał Arianę! -- zakomenderowałem. Koledzy ruszyli za mną, byli tuż tuż. Adrenalina rozlała się po moich wszystkich żyłach, a wraz z nią wściekłość. U mnie to najgorsza mieszanka z możliwych. Przyspieszyłem jeszcze bardziej. Bez trudu dogoniłem tego popaprańca, po czym zamachnąłem się swoją czarną kataną. Sark wykonał obrót i cudem zablokował mój atak. Walka z nim będzie trudna, wiem o tym doskonale, ale nie poddam się. Nigdy nie pokazałem w Akademii na co tak na prawdę mnie stać. Po co sprzedawać informacje o sobie potencjalnym wrogom? Wyszło na to, że miałem rację. Tylko ja i Deryar nie walczyliśmy na poważnie, przestrzegliśmy również Arianę ale, jak to młoda, zawsze dawała popalić swoim przeciwnikom. Zaatakowałem drugim mieczem, szybko i z ogromną siłą. Nie miał wyjścia, musiał puścić Ari, na co bardzo liczyłem. 
-- Bierzcie ją! Ja się zajmę nim.. -- Nie spuszczałem wzroku z Sarka, tak jak on ze mnie. Pobiegł w okolice głównej bramy, gdzie aż roiło się od martwych pomiotów i ludzi. Gdzieniegdzie błąkały się jakieś niedobitki z armii Ciernia. 
-- Zostawiam wam te płotki, Sark jest mój... -- Na moje słowa chłopak uśmiechnął się pogardliwie. 
-- Drake Axall, król złodziei. To będzie przyjemność skrócić cię o głowę -- rzekł, nadal się szczerząc jak idiota. Odrzuciłem głowę do tyłu, wybuchając śmiechem. 
-- Nawet ty nie dasz rady równać się z Demonem Południa. -- Zrobiłem krok w jego stronę, patrząc na niego niczym tygrys w swoja następną ofiarę. -- Ty już jesteś martwy.. -- kiedy wypowiadałem te słowa, wśród drzew mignęła mi sylwetka Vihara. Skoro on jest tutaj, to gdzie jest Sor?!
-- Drake, pomioty chyba się cofają.. -- Zorino rozglądał się czujnie po okolicy.
-- One uciekają -- Antonio zbliżył się do Wilkokrwistego także bacznie obserwując sytuację wokół. 
-- Drake'uś co się dzieje? -- Ariana niemal wtopiła się w moje plecy. Jej ciepło oplotło mnie, ale nie zwróciłem na to zbytniej uwagi. Zaś Sark uśmiechnął się do mnie groźnie. Że niby ja mam się tego przestraszyć? 

< Chłopaki, co robimy? Pędzimy do bramy? Antonio, Zorino?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz