-Pewnie, że możesz być ze mną mój mały kapturku- powiedziałem szykując się do walki. Pomioty tego... Cienia nadchodziły.
Odczułem lekki niepokój. Jak dotąd rzadko kiedy miałem z nimi styczność. Można powiedzieć, że miałem szczęście. Choć w swoim krótkim życiu spotkałem wielu ludzi, którzy z pewnością byli o wiele gorsi niż te potwory.
Najważniejsza jednak była teraźniejszość. Musiałem się skupić.
-Masz czym walczyć?-spojrzałem zmartwiony na dziewczynę. Nie tylko o sobie musiałem pamiętać. Ponieważ byłem odpowiedzialny teraz nie za jedno, swoje, życie, ale za dwa. Bezpieczeństwo kapturka było równie ważne, a nawet ważniejsze od mojego.
Musiałem użyć każdej umiejętności jaką nabyłem przez te wszystkie lata poprzez treningi z braćmi i mistrzami niektórych sztuk.
-Przyrzekam, że wyjdziesz z tego żywa mój mały kapturku.
<Naxio kochana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz