Czułam się bardzo dziwnie, ten pociąg do Draka. Tylko on był dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Teraz gdy Drake'uś był przy mnie nic innego się nie liczyło..tylko on. Świetnie sobie radził zabijając te brzydkie potworki, które nas nękały. Postanowiłam mu pomóc, zaczęłam rzucać w potworki sztyletami, które miałam przypięte do pasa. Po chwili otoczyło mnie pięć takich pomiotów, nie wiedziałam co robić, moja głowa tak bolała. Po chwili zobaczyłam białowłosego chłopaka, który..był chyba nauczycielem od magii? To chyba Sark, ale nie ręczyłam za to. Białowłosy kazał odsunąć się pomiotom, podszedł do mnie i wziął za rękę.
-Drake'uś!-zawołałam.
<Drake?Antonio?Zorino?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz