Nieco rozproszyłem czarnowłosą przez co jeden stwór ją zranił. Na szczęście nie było to na tyle poważne żeby nie mogła walczyć dalej. Wręcz zmotywowało ją to do działania. Ujrzałem jak w jej oczach zapłonęła czysta chęć mordu.
Nie pochwalałem tego. Moim zdaniem w walce trzeba być opanowanym. Nie wolno dać się ponieść emocjom. Inaczej może to mieć tragiczne skutki.
Westchnąłem pod nosem i ruszyłem z powrotem do walki. Im szybciej się ich pozbędziemy, tym szybciej wrócę do mojej książki. Ciąłem na swojej drodze każdą kreaturę jaka tylko się pojawiła. Żadna nie zdążyła dosięgnąć mnie na tyle, aby mnie choćby drasnąć.
Jednocześnie kątem oka obserwowałem nastolatki. Nieco zaimponował mi zabójczy taniec czarnowłosej, taniec katan rządnych krwi. Obudził się wewnątrz niej potwór. Ludzie w takim stanie potrafią dokonać wielu niezwykłych rzeczy... i głupich. Była z pewnością świetnie wyszkolona. Ale czy to będzie wystarczyć? Miałem taką nadzieję.
Blondynka także radziła sobie nie najgorzej. Niestety mogła walczyć tylko prawą ręką.
Od razu ruszyłem w jej stronę. Widząc jak od tyłu zachodzi ją jedna z tych paskudnych kreatur szybko skierowałem tam swoje ostrze. Z łatwością uciąłem stworowi głowę. Szybko stanąłem po lewej stronie dziewczyny. Nawet na nią nie spojrzałem tylko wyciągnąłem wolną ręką z kieszeni malutki, brązowy woreczek. Rzuciłem go blondynce po czym wyćwiczonym przez wiele lat ruchem schowałem szybko miecz z powrotem do pochwy na plecach jednocześnie dobywając dwóch o wiele mniejszych mieczy z paska.
-Rzuć tym w sługusy Cienia kiedy sytuacja stanie się krytyczna. Będziemy mieć zaledwie pięć sekund na ucieczkę, ale lepsze to niż nic- wyjaśniłem młodej po czym zbliżyłem się odrobinę do czarnowłosej. choćbym miał zginąć doprowadzę je do bezpiecznego miejsca.
<Dziewczyny?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz