16 kwietnia 2017

Od Naxii DO Reo

Szliśmy zaraz za Sorayą, miło z jej strony, że pozwoli nam u siebie zanocować. Już jutro postaramy się wkroczyć do akademii i dowiedzieć się, czy już zostały nam przydzielone pokoje.
Dziewczyna pokazała nam pokoje, a potem zostawiła nas samych. Byliśmy na prawdę bardzo zmęczeni. Nadal czułam się nieswojo. Rozgościłam się w średnim pokoiku, usiadłam na łóżku. Po chwili zjawił się Zorino i usiadł obok mnie, objął mnie, a potem spojrzał swoimi pomarańczowymi oczyma.
-Wszystko będzie dobrze-rzekł. Ucałował mnie w czoło, na co zwykle mu nie pozwalam..ale dziś był wyjątek.
-Dziękuję-odparłam tylko. Chłopak wyszedł, a ja zasnęłam.
-----
Gdy otwarłam oczy, patrzyłam w biały sufit. Nie mogłam uwierzyć, że tu jesteśmy. Inni jeszcze spali, ale postanowiłam, że zwiedzę okolice. Założyłam swój płaszcz, ukryłam ogon oraz uszy i wyszłam z domu. Miasto już budziło się do życia, zostały otwarte targi, ludzie i dzieci kręcili się po uliczkach. Starałam się iść jak najbardziej normalnie...przez ten kaptur wyglądałam trochę dziwnie..było gorąco.
----
Usiadłam na murku i podziwiałam tę całą okolice. Zamknęłam oczy i zaczęłam sobie nucić, nagle zobaczyłam obok siebie jakiegoś zielonowłosego faceta, drgnęłam ponieważ nawet go nie wyczułam.
-Witaj, jestem Reo-przedstawił się i czekał na moją reakcję.
-Nazywam się Naxia.-odpowiedziałam. Byłam spięta, na szczęscie miałam na sobie kaptur, który krył to kim jestem..nie wiem czego mogę się spodziewać.. Soraya jest dobra...ale on? Nie wiem tego.
<Reo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz