15 kwietnia 2017

Od Drake DO Ariany

 Elfka podeszła do mnie, lekko zarumieniona. Wiem jak działam na kobiety, to takie zabawne patrzeć jak się peszą. Zapytała, czy może obejrzeć moją rękę. Pozwoliłem jej na to i już po dwóch sekundach jej drobne, delikatne palce znalazły się na mojej skórze. Moje ręce jak zwykle były chłodne, ale mnie to nigdy nie przeszkadzało. Oglądała moją rękę dokładnie, aż znalazła to, czego szukała. Czyli znamię. Moje było ukryte, na wewnętrznej stronie przedramienia. Myślałem, że znamiona zawsze objawiają się na dłoniach...
        – Dobrze, masz znamię Smoczego Jeźdźca. Możesz udać się do siebie – rzekła. W odpowiedzi uśmiechnąłem się jedynie do niej, ucałowałem rękę, którą cały czas trzymała mnie za ramię, przez co zaczerwieniła się jeszcze mocniej.
        – Dziękuję ślicznotko. Więc, skoro to wszystko, ja i mój nowy towarzysz – chwyciłem jajo pewniej – opuścimy już was. – Mrugnąłem do Adris, a ta odwróciła speszona wzrok. – Do zobaczenia na zajęciach! – krzyknąłem jeszcze przez ramię.
        – Panie Axall, trochę ogłady! – Euros patrzył na mnie zdegustowany, lecz ja puściłem jego uwagę mimo uszu. Zaśmiałem się głośno i wyszedłem z komnaty zostawiając tamtą dwójkę samych.

        – Co za chłopak.. – westchnął dyrektor podchodząc do zmieszanej Smoczej Opiekunki. – Coś czuję, że nasi nowi adepci dadzą o sobie usłyszeć, i to już wkrótce..
        – Chyba masz rację. Cała ich grupa jest dość specyficzna. Dużo smoków specjalnych wybrało sobie towarzyszy. – Adris popatrzyła po ogromnej sali, gdzie wszędzie walały się smocze jaja.
        – O tak, z pewnością będzie o nich głośno.. – dodał Euros.

        Szedłem sobie właśnie w kierunku wyjścia, zadowolony w przebiegu mojej Próby Przejścia. Smok Elektryczności, w dodatku samiec. Nie powiem, potężny osobnik mi się trafił. Po jaju zgaduję, iż jego rozmiary również będą imponujące.
        – Vihar, jak sądzisz, jak go nazwiemy, co? – spytałem swojego czworonożnego kompana, ale ten jedynie westchnął. – Ja też nie mam pomysłu... – lekko zmarkotniały przystanąłem na środku korytarza. No dobra, pomyślmy. Jest spory, w dodatku prezentuje się niczym drogocenny klejnot, jak najdroższy diament w kolekcji. Podsumowując, to smok elektrycznej energii.., no jasne! Moją twarz przyozdobił wielki uśmiech. Co ja, Drake Axall, oprócz życia na  krawędzi, mojej siostry kocham najbardziej? Burzę, błyskawicę..!!! To imię się nada.
        – Ildirim ( czyt. Ildyrym ). Nazwę cię Ilahi Idirim, na cześć Boga Burz..! – Skrzydlaty wilk obok mnie zaszczekał ochoczo, jemu najwidoczniej także się spodobało. Spojrzałem na Vihara, który zatrzepotał swoimi skrzydłami.
        Więc postanowione. Ildirim. Nagle poczułem przyjemną wibrację. Pochodziła od mojego nowego towarzysza. Jemu chyba też spodobało się nowe imię.

        Nastał wieczór. Po zajęciach u Adris, które odbyły się w Akademii i po tym, jak znowu posprzeczałem się z niejaką panną zadzierającą, tak jak ja nosa, Sorayą, wróciłem do komnaty w Akademii. Okazało się, że każdemu nowemu adeptowi należy się kwatera! Jakie to uprzejme z ich strony.. bla bla bla.. Pewnie chcą mieć wszystkich na oku. Też mi coś, jakby któryś z nas był agentem Ciernia, już bym to wiedział. Soraya także. Ona i ja mamy własne interesy by tu być.
        Dostałem informację, że ktoś z otoczenia Ciernia jest w mieście, trzeba by to sprawdzić. Już nawet podjąłem pewne kroki. Vihar udał się na misję, ja na razie się wstrzymam. Jeszcze nie czas, by się wychylać. Muszę trzymać się planu, inaczej, nie uda mi się jej uratować...
        Po zaaklimatyzowaniu w nowym pokoju, postanowiłem udać się na mały trening. Jak pomyślałem, tak też zrobiłem. Po drodze widziałem, jak Ariana wychodzi ze swojego pokoju. Z lekkim uśmiechem przyspieszyłem i, niby przypadkiem, mijając ją szturchnąłem lekko w ramię. Pora wcielić mój plan w życie i nawiązać jakieś kontakty, a ta mała nada się wprost idealnie...

<Ariano, chcesz razem z Drake'iem nawiązać bliższą współpracę?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz