Adris rozkazała mi zanieść Alorę do jej chatki. Na miejscu położyłem Alorę na kanapie. Usiadłem na sofie, nie miałem zamiaru odchodzić. Adris podziałała jakąś elfią magią czy coś innego. Potem opatrzyła moje rany, jednak one nie były tak poważne jak rana Alory. Blue położył się na moich kolanach. Po paru chwilach po tym, zasnąłem.
~*~*~
Powoli się budziłem. Spojrzałem pół przytomnie na Alorę.
- Cześć Blue... - powiedziałem i pogłaskałem wilczka po głowie.
Blue zaczął merdać ogonem.
- Wszystko dobrze?- spytałem po chwili i spojrzałem na Alorę.
- T-tak... - odpowiedziała.
- Heh... Akurat teraz musieli zaatakować. Chyba zacznę żonglować prawdziwymi nożami- zażartowałem, ale Alora nie była zadowolona z tego żartu.
- Spokojnie, skoro żongluję sztucznymi nożami i szklanymi butelkami to jak zacznę żonglować prawdziwymi to nic się nie stanie- dodałem.
Na twarzy Alory nadal był grymas.
- Tylko żartowałem...- rzekłem- A poza tym, będę nimi rzucał do celu, dzięki temu sytuacja się nie powtórzy... Mam taką nadzieję- starałem się załagodzić sytuację.
<Alora? Wiem, że mało, ale brak weny ;-;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz