Nie znają mnie, to dobrze. Ta dziewczyna jest wyszczekana, chłopak w sumie też, ale to ona ma tu decydujące zdanie. Szkoda, bo trafiła na mnie. Obejrzałam się za siebie i posłałam Winry krótki uśmiech.
-- Wybaczcie mi, że się nie przedstawiłam od razu. Szczur mnie rozprasza -- wskazałam ręką na smoczka, na co ten opluł mnie kilkoma kryształkami. Nie powiem, nie było to przyjemne. Popatrzyłam na nią z mordem w oczach, a ta, skubana, odpowiedziała mi tym samym! Już ty mnie popamiętasz.. -- Widzę, że dołączacie do Akademii. -- Rzekłam nie odrywając wzroku od smoczycy na moim ramieniu. Ta, w odpowiedzi, ścisnęła mnie bardziej swoimi kryształowymi szponkami. Na moim ubraniu w kilku miejscach pojawiła się krew, jednakże ból był znikomy.
-- Tak, ja już mam Próbę za sobą -- pochwaliła się dziewczyna.
-- Co do zasad wychowania... -- raczyłam rzucić okiem na te pannę. Przypominała mi kogoś. Kogoś, kogo bardzo, aż za bardzo, dobrze znam. -- Zdejmij dziewczyno ten kaptur. Przede mną nie musisz się chować. -- To prawda. Jestem tolerancyjna, a w niektórych przypadkach zanadto nawet. Xerda jednak zignorowała moje słowa, co mnie lekko zirytowało. Nie lubię, jak się mnie ignoruję. -- Cóż, mnie też miło było poznać, Xerdo i Rinie Kagamine. Córko oraz synu Maxima i Rossiety Kagamine. -- Powiedziawszy to, odwróciłam się tyłem do rodzeństwa i zgarniając po drodze uśmiechniętą Winry, ruszyłyśmy w stronę mojego domu. -- Do zobaczenia w Akademii!
<Xerda?/Rin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz