19 kwietnia 2017

Od Euros'a "Wieści o Księżniczce"

Wiadomość o ponownej sprzedaży Smoczych Jaj, nie była dobra. Musieliśmy jak najszybciej zadziałać. Zorganizowałem grupę ludzi, która zajmie się tym wszystkim, a przy tym będzie się meldowała. Nie możemy pozwolić, by więcej jaj zostało sprzedanych, nie wiemy przecież do kogo trafiają..powinny być pod ochroną elfów. Po załatwieniu wszystkiego wróciłem do swej komnaty, zasiadłem przy biurku by móc odetchnąć.Cóż mam swoje lata, mój organizm , nie jest już taki jaki był parę lat temu.
---
Przebudziło mnie pukanie do drzwi.
-Wejść proszę!-zawołałem pewnie. Już po chwili ujrzałem Christopher'a, muszę przyznać, że nie widziałem się z nim od jakichś siedmiu-ośmiu lat. Wstałem, więc i powitałem go z radością.
-Co cię tu sprowadza chłopcze?-zapytałem. Chłopak wydawał się być zdumiony, ale radosny. Widać było, że ma dla mnie jakąś informacje.
-Panie Eurosie. Chodzi o księżniczkę.-powiedział. Ogarnął mnie smutek, byłem bardzo przywiązany do rodziny królewskiej, jednak Cierń nie mógł sobie odpuścić.
-Christopher, wiem, że jest to ciężkie. Ale musimy w końcu się z tym pogodzić-mówiłem, lecz chłopak nie brał tego na poważnie.
-Proszę, Pana, ale ona..księżniczka, ona..ona żyje!-zawołał przerywając mi. Stałem jak słup soli, nie do końca wiedziałem, czy na pewno słyszę to co mi mówi, czy to co chciałbym usłyszeć.
-Jak to?-zapytałem więc ,nie zrywając wzroku z chłopaka.
-Widziałem na własne oczy, Madox,Lunar i księżniczka pod postacią wielkich kotów-wytłumaczył.
-Nie do wiary!-zawołałem z radością. Ale..ale czy to na prawdę?
-Może widziałeś kogoś innego, zdawało ci się..-powiedziałem.
-Nie! Nie, to była ona! Te znaki na ciele.. nie ma ich żaden kot. Tylko księżniczka je miała.-tłumaczył. Nie mogłem uwierzyć, a jednak!
-Gdzie ją widziałeś?!-zapytywałem.
-Na szlaku, myślę, że wybiera się właśnie tutaj-odpowiedział. Nie było na co czekać, musiałem natychmiast, zwiększyć ochronę wyspy, jeśli księżniczka tu będzie, wyspa musi być dla niej bezpieczna. Wiedziałem, że potrwa jeszcze kilka tygodni zanim tu przybędzie, jednak nie było co zwlekać.
-Christopher, mam dla ciebie zadanie. Musisz odnaleźć księżniczkę i jej towarzyszy i dopilnować by tu przypłynęli.-zwołałem do chłopaka. Pożegnałem się z nim, po omówieniu szczegółów i wyszedłem z komnaty. Zwołałem wszystkich nauczycieli Akademii i odpowiedziałem o zaistniałej sytuacji. Wszyscy byli uradowani. Musiałem przemyśleć, czy zaangażować w to uczniów.
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz