Ta blondynka była chyba najbardziej optymistyczną osobą, z jaką miałam do czynienia. Przypominała mi wieczne uśmiechnięte słońce, aż nie chciało się odrywać od niej wzroku. Zarażała uśmiechem..
– Masz pięknego smoka. Ja
jeszcze trochę poczekam, aż zobaczę mojego – rzekła i jeszcze
raz spojrzała na mojego szczura.
– Dziękuję. – Spuściłam
głowę i dyskretnie otarłam resztę łez z twarzy. Odetchnęłam
głęboko, uspokajając się. Powinnam się opanować, ta dziewczyna
jest miła, a ja nieładnie ją potraktowałam. Niesprawiedliwie.. –
Przepraszam za moje zachowanie. Mam dzisiaj zły dzień. Jeszcze raz
najmocniej przepraszam.. Jaki smok cię wybrał? – spytałam
zmieniając temat. Postarałam się nawet o lekki uśmiech, by nie
wystraszyć dziewczyny. Blondynka spojrzała na swoje jajo, a jej
usta ułożyły się w jeszcze większym uśmiechu.
– To smok światła –
odpowiedziała. – I nie przepraszaj, każdy ma prawo mieć gorszy
dzień..
– W ramach przeprosin,
chciałabym cię ugościć u siebie w domu. Jest mi na serio przykro,
no i na zajęcia do Akademii i tak już nie zdążymy, więc.. –
wzruszyłam ramionami. Czekałam na odpowiedź dziewczyny.. – A tak
przy okazji.. – wystawiłam rękę. – Na imię mi Soraya.
<Winry?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz