21 kwietnia 2017

OD Sorayi Cd Winry, Do Adris




Byłyśmy już dosłownie przed domem, kiedy nagle usłyszałyśmy ryk. Smoczy ryk. Stanęłyśmy jak wryte. Szczur na moim ramieniu zaczął parskać i syczeć. Podrapał mnie do krwi, lecz  w pewnym momencie zeskoczyła z moich ramion i pognała przed siebie. Razem z Winry popatrzyłyśmy tylko na siebie. Widać było, że jest zmartwiona. W mojej głowie wybuchła prawdziwa burza. Intuicja podpowiadała mi, że coś się stało.
-- Ruszamy do Akademii -- zakomunikowałam, a Winry jedynie mi przytaknęła. Niczym wicher pognałyśmy tam, za moim kryształowym szczurem. Dogoniłam go, złapałam i posadziłam na ramieniu. -- A ty mi nie uciekaj.. -- szepnęłam zła na moją małą smoczycę. 
Dotarcie na miejsce zajęło nam dobre dziesięć minut biegu i to przez skrót. W duchu przeklęłam siebie i swoją kondycję. Pora wziąć się ostro za trening. Za sobą usłyszałam, jak Winry biegnie dotrzymując mi dzielnie kroku.
-- Nie podoba mi się to..  -- Winry mruknęła pod nosem zaniepokojona. W myślach przyznałam jej rację.
-- Pośpieszny się! -- rzuciłam przez ramię.

Po kolejnych pięciu minutach biegu drogę zastąpił nam uciekający i wrzeszczący tłum. Wszechobecna panika zdominowała uciekających, którzy nie wiedzieli gdzie mogą się schronić. Kobiety porywały w pośpiechu swoje dzieci, mężczyźni chwytali za broń.. Co tu się, do jasnej cholery, wyprawia ?!
-- Adepci Akademii niech natychmiast się ukryją w budynku, szybko. Chrońcie swoje smoki! -- Adris biegała jak poparzona z mieczem w ręku. Pałacowi wojownicy formowali szyki... I wtedy ich zobaczyłam.
-- Armia Ciernia... -- Szok to mało powiedziane co mną wstrząsnęło. Moim oczom ukazały się zastępy wrogich wojsk. Wśród nieprzyjaciół dostrzegłam tych, którzy odebrali mi wszystko na czym mi kiedykolwiek zależało. W jednej chwili poczułam, jak wstępuje we mnie nowa energia. Teraz w głowie miałam tylko jeden cel: zniszczyć wroga. Dobyłam swojego miecza, pozwalając ponieść się nienawiści, którą w sobie tłumiłam od bardzo dawna. Zdecydowanie zbyt długo to robiłam...
Kątem oka zauważyłam, jak jeden ze sługusów tego przeklętego ciernistego palanta, atakuje Adris od tyłu. Błyskawicznie prześledziłam walczących i jak na razie nie postrzegłam nikogo znajomego, prócz nauczycieli, Winry no i Elfki. Pognałam w jej stronę, zabijając po drodze z czterech demonicznych żołnierzy. Jednym ruchem miecza odcięłam demonowi łep. Ten poturlał się pod nogi Adris. Zaskoczona, spojrzała na mnie z niemałym szokiem..

< Adris? Winry, pilnuj się. Mam cię cały czas na oku.. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz