Adris zajęła się, mną, cóż była ona na prawdę piękną efką, ale jak dla mnie za stara... Alora pozwoliła na użycie leczniczej śliny swojego pupila. Była to zachwycająca rasa wilka, mało co o nich słyszałem, ale wiedziałem, że są na prawdę przydatne i wierne. Przyglądałem się Alorze ,lecz wyszła zaraz gdy mnie uleczono. Pobiegłem za nią, oczywiście najpierw dziękując za opiekę Adris.
-Alora!-zawołałem, co za szybka dziewczyna. Nawet nie miała zamiaru się zatrzymywać. Ach..dam jej na pewien czas spokój. Ciekaw jestem co teraz sobie myśli o Tsuyoshi'm.
----
Stałem przy oknie i czekałem.. ciekawe co teraz robi..
-Przepraszam-ktoś powiedział, a w tonie słychać było tę niechęć. Ach to nasz kurdupel.
-Przepraszam, niedosłyszałem-rzekłem, nie wiem czemu ale lubiłem utrudniać innym życie.
- Przepraszam jaśnie Pana za to, że go ugryzłem - powiedział, prawie krzycząc. Zacząłem się śmiać..
-Dobra stary, nic się nie stało. Ale już nie podskakuj-rzekłem z uśmiechem.
-A teraz przepraszam, ale muszę wybrać się na moją Próbę Przejścia.-powiedziałem i poszedłem w kierunku wielkiej marmurowej sali. Po drodze minąłem Alorę, nie mogłem tak jej zostawić. Chwyciłem ją za rękę i obróciłem w mą stronę.
-O moja lady, mam nadzieję, że poczekasz na mnie-powiedziałem i pocałowałem ją w dłoń, ta jednak szybko ją zabrała. Poleciała do tego swojego....chłoptasia.
<Tsuyoshi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz