Na wyspie byłem już od paru ładnych dni. Większość tego czasu postanowiłem na początku przeznaczyć na zapoznanie się z okolicą. Zawiodłem się. Co prawda tutejsze kobiety miały swój urok. Ale były raczej pospolite. Przynajmniej na tle innych miejsc, które miałem przyjemność zwiedzić. Kształty takie jak trzeba. Ładny uśmiech, buzia też. Jednak co w nich takiego wyjątkowego? Gdzie ta iskra?
W mieście żadnych podejrzanych typków. Tylko Drake Axall, Soraya Dreyar i Ariana córka Awisina. Raczej nimi bym się nie przejmował. Przynajmniej nie teraz. Ich interesy w akademii zbadam później. Najpierw moje pierwotne zlecenie. List od szefa mówił jasno.
Po pierwsze - żadnych romansów.
Po drugie - żadnych morderstw, przynajmniej na terenie akademii.
Po trzecie- żadnych romansów.
Po czwarte i najważniejsze- ochroń ich.
Oczywiście nie musiał mi pisać dwa razy tego samego. Zrozumiałbym za pierwszym razem. Ale flirt chyba dozwolony? Właśnie... czas płynie dalej a ja niedługo muszę odwiedzić zacną placówkę, o której tyle słyszałem. Jakoś mnie szef wkręcił na Próbę Przejścia. Chyba tylko magia może sprawić, że jakiś biedny smok mnie wybierze. Jeżeli tak się stanie to współczuję mojemu stworkowi.
***
Będąc na spacerku zauważyłem pewną małą, zakapturzoną istotę siedzącą na pobliskim murku. Nuciła pod nosem pewnie myśląc, że nikogo nie ma w pobliżu. Jak maniery nakazywały podszedłem się przywitać.
-Witaj, jestem Reo- chwilę czekałem na jej reakcję.
-Nazywam się Naxia- kapturek wyraźnie się spiął. Czyżbym ją przestraszy?
-Miło mi poznać zacną damę- schyliłem się by ucałować jej dłoń. Maniery trzeba mieć, a w szczególności do kobiet. Nie ważne czy ładna, czy brzydka. Niestety obliczę Naxii było ukryte dla mych oczu. Cóż za ból. Jednak mamy jeszcze czas żeby się poznać. Delikatnie uśmiechnąłem się aby pokazać, że nie mam złych zamiarów. No cóż... nie podziałało. Wręcz spięła się jeszcze bardziej.
-Ależ chyba nie jestem aż tak odpychający lady?- zapytałem z udawanym strachem.
<Naxio mój kapturku?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz