Ariana opowiedziała mi o swojej małej przygodzie. Wiedziałem, że agenci Ciernia są w mieście, ale nie wszystkie informacje dotarły do mnie w pełni. Zaczęli atakować, i to jawne, przyszłych jeźdźców.
– Chciał, abym oddała mu mojego Sipre, ale raz dwa go zabiłam.. – Ariana dokończyła mi swoją opowieść, lecz jak kończyła ostatnie zdanie, złapałem ją delikatnie za łokieć i poprowadziłem do jednej z uliczek na uboczu.
– Posłuchaj, zadam ci teraz kilka pytań. Zanim odpowiedz, dobrze się zastanów i, z łaski swojej, nie mów tak głośno. Tutaj może się roić od agentów wroga. – Dziewczyna popatrzyła na mnie zaskoczona, jednak szybko zebrała się w sobie i pokiwała twierdząco głową. – Chciał byś oddała mu smoka?
– Tak – powiedziała krótko i zdecydowanie.
– I celował w niego, nie w ciebie?
– Tak, raczej tak..
– Raczej..?
– Tak, w niego! – odpowiedziała głośno, powoli tracąc cierpliwość. Ja wyprostowałem się powoli i przekląłem pod nosem. Przejechałem dłonią po spoconej twarzy.
– Tego się obawiałem.. – mruknąłem pod nosem. Ariana spojrzała na mnie mrużąc oczy.
– To znaczy czego? – spytała patrząc na mnie przejęta.
– Chcą wyeliminować potencjalnych wrogów. Wiedzą, że i my szukamy Wybrańca. Póki smoki są małe, są mniejszym zagrożeniem. Ponad to, ktoś z Akademii, kto wie o wynikach Prób, puścił farbę. Wiesz co to oznacza? – spytałem, a Ariana spuściła wzrok.
<Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz