16 kwietnia 2017

Od Ariany CD Drake

Postanowiłam wyjść na świeże powietrze, Spiro na pewno chciałby zobaczyć jak tam jest.
Spokojnie ułożył mi się wokół szyi i zamknął oczy. Wyszłam zakluczając komnatę.
Kiedy przechodziłam przez mały lasek, usłyszałam niepokojący odgłos.. Ktoś tu był. Już po chwili zrobiłam unik i napastnik dosłownie przeleciał mi nad głową, szybko się podniósł i zagroził mi nożem. Wskazywał smoka. Spiro spał nie zdawając sobie z niczego sprawy.
-Dobra gościu, nie chce mi się z tobą bawić. Możesz nas zostawić? Czy mam użyć siły?-zapytałam wrednie. Facet ubrany w czarny płaszcz, stał ciągle przyglądając mi się.
-Oddaj tego smoka, inaczej przypłacisz to życiem.-zagroził mi. Na co tylko cicho się zaśmiałam..Co on mógł mi zrobić tym nożem? Pociachać? Ale się boję, nagle facet wystartował do mnie i przyłożył mi ostrze do gardła. Szybkim i zwinnym ruchem powaliłam go na ziemię i wycelowałam w niego jego własnym nożem. Ten uśmiechnął się podle, chodź widziałam, że był w szoku. Podłożył mi nogę, i przewaliłam się na niego, teraz to on mnie trzymał. Spire nagle się zjeżył i zaczął zionąć małym płomieniem, ale wystarczającym by przyprawić napastnikowi ból. Wykorzystałam sytuację i zabiłam faceta. Spiro ciągle był zdenerwowany, chciał mnie chronić.
-Maluchu, dzięki. Ale to ja powinnam ciebie bronić..przynajmniej jak na razie-rzekłam. Postanowiłam wyjść z lasku i szybko pobiegłam do miasteczka..nie zamierzam bawić się znowu..
-----
Przechadzałam się przez miasteczko.
-O cześć Ariś!-zawołał całkiem znajomy głos. Był to Drake.
Ariś? Inaczej przecież się nie dało mnie nazwać..no trudno. Soraya poszła w swoją stronę wraz ze swoim smokiem, wyglądał na prawdę pięknie, aczkolwiek we mnie był już wszczepiony instynkt "matczyny"? Nikt nie był piękniejszy od mojego Spiro, który leżał mi wokół szyi. Każdy kto nas zobaczył nie mógł oderwać wzroku, niektórzy nawet kłaniali się widząc smoka. No tak, to ich tradycje, smoki są czczone prze wszystkie rasy...no prócz demonów.. chodź mój ojciec kochał te stworzenia..
-Witaj Drake-przywitałam się. Spire uniósł głowę i spojrzał na Drake, szybko przyłożyłam do jego pyszczka dłoń.
-Spire! Nie waż się. On nic mi nie zrobi.-powiedziałam do smoka. Ten po chwili się uspokoił, aczkolwiek nadal czułam, że był spięty.
-Coś się stało?-zapytał Drake. Opowiedziałam mu więc co stało się w lasku.
<Drake? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz