Od Alory
Wczytałam się w księgę, szukałam wszystkiego co by jeszcze bardziej potwierdziło, że właśnie to jest Blue.
-"Ich ślina jest uzdrawiająca, potrafi uleczyć najgłębszą ranę"-przeczytałam. Z czasem Blue zyska coraz większą szybkość.
-Wychodzi na to, że nasz Blue jest rasy.. rasy Delince..Wolf Delince-rzekłam.
-Trafił nam się wspaniały towarzysz!-powiedział z uśmiechem Tsu. Również się uśmiechnęłam, ale kiedy spojrzałam na zegar wstałam jak poparzona.
-Spóźnimy się na lekcje z Adris!-ostrzegłam. Razem z Tsu szybko zabraliśmy się za sprzątanie ksiąg. Miałam nadzieję, że poukładaliśmy je na dobrych półkach. Wyszliśmy z biblioteki i pobiegliśmy w stronę chatki Adris.
---
Tak jak myślałam, byliśmy już spóźnieni.
-Jesteście-rzekła Adris. Wszyscy spojrzeli się na nas, ale ostatecznie wrócili do swoich spraw. Adris opowiadała nam o tym jak to będzie kiedy tylko nasze smoki się wyklują, jak powinniśmy je powitać na świecie. Przekazała nam jeszcze informacje, że po okolicy kręcą się wrogowie Smoczych Jeźdźców i ,że powinniśmy trzymać się na baczności..Zaniepokoiła mnie ta informacja, lecz nie zamierzałam się bać, przecież potrafię się w razie czego obronić.
---
Wybiła 16:00, lekcja dobiegła końca i wszyscy powychodzili, zostałam tylko ja i Tsu, chcieliśmy zerknąć, jak się ma nasz wilczek. Kiedy tylko chcieliśmy wyjść, Adris mnie zatrzymała.
-Mam poczekać na ciebie?-zapytał Tsu.
-Nie musisz, i tak cię znajdę-powiedziałam i uśmiechnęłam się. Tsuyoshi wyszedł z chatki, a ja zaczęłam rozmowę z Adris.
---
-Powinnaś mieć ciągle Stelmari na oku, może potrzebuje więcej czasu na wyklucie. Aczkolwiek, w razie dalszych problemów zgłoś się do mnie.-powiedziała elfka. Spojrzała raz jeszcze na moją dłoń.
-Jeszcze nie dostałam znamienia..-uprzedziłam elfkę.
-Nie martw się, to fakt, że powinnaś je dostać w dniu przejścia, ale może jest to wyjątek. -pocieszyła mnie. Wyszłam z chatki, moim oczom ukazał się ciemny krajobraz..cóż trochę posiedziałam z Adris. Tsu, pewnie wrócił do domu, pójdę jeszcze na plażę.
---
Siedząc na piasku patrzyłam na rozgwieżdżone niebo, ale coś nie dawało mi spokoju. Ciągle słyszałam jakieś głosy.. ale nie były to zwykłe głosy..one pochodziły z mojej głowy.. To było dziwne, lecz pewnie po prostu jestem zmęczona. Wstając poczułam cios w głowę, padłam na piach, szybko się odwracając. Zobaczyłam mężczyznę, odzianego w czarny płaszcz, nie było widać jego twarzy..nie potrafiłam go z nikim skojarzyć. Jedno wiedziałam, muszę się bronić. Facet rzucił się na mnie, był cięższy i silniejszy ode mnie, ale nie mogłam się poddawać. To pewnie jeden z tych "wrogów smoczych jeźdźców". Adrenalina podskoczyła mi, nie czułam zmęczenia ani bólu. Wyszarpałam mu się i pobiegłam przed siebię. Myślałam, że już po wszystkim, lecz nie.. To był dopiero początek. Mężczyzna chwycił mnie, nie mogłam się ruszyć, kopałam go po nogach, ale nic sobie z tego nie robił. Poczułam ostrze, które wbiło się w mój brzuch jak w masło. Do oczu napływały mi łzy.
-Proszę, zostaw mnie..-powiedziałam. Facet rzucił mną o ziemię i jeszcze raz mocno uderzył.
-Władcą jest tylko Cierń-odparł. W tedy mój film się zakończył. Pustka..ciemność..cisza.
---------
Otwarłam oczy, nadal byłam na plaży, napastnika na szczęście nigdzie nie widziałam . Kiedy się ruszyłam poczułam ostry ból... to ta rana na brzuchu.. ciągle krwawiłam, to może się źle skończyć..
Moja torba! Na szczęście Stelmari nadal w niej była. Wyjęłam ostrożnie cienki szal, w który była zawinięta i zrobiłam z niego prowizoryczny bandaż. Powoli wstałam i zaczęłam iść.. z trudem, ale szłam. Marzyłam by opatrzył mnie jakiś medyk, by w końcu przestało mnie boleć.
Po kilku minutach marszu, nie mogłam wytrzymać z bólu.. W tedy zobaczyłam chłopaka, to Tsu! Nie czekając na nic zawołałam.
-Tsu! Tsu!-wołałam. Chłopak był trochę daleko, ale na szczęście usłyszał, widziałam jak biegnie do mnie. Ja..nie dam już rady.. ale muszę.. Zobaczyłam jak Tsu jest już blisko, zaraz będzie przy mnie...ale nagle pustka.. straciłam znów przytomność.
<Tsu? To się porobiło.. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz