Biegliśmy truchtem przez plażę. Czułam przyjemny powiew wiatru we włosach, zapach czystego, morskiego powietrza, widziałam Ryuu latającego nad wodą. Wtem dostrzegłam, że Simon został w tyle. Odwróciłam się i natychmiast zwolniłam. On upadł na ziemię. W jednej chwili ruszyłam biegiem do niego.
- Simon! - krzyknęłam. Mężczyzna runął twarzą w piasek - Simon!! - krzyknęłam jeszcze głośniej upadając przy nim na kolana. Całkiem stracił przytomność. Co mu się stało? Ryuu widząc co się dzieje od razu przyleciał.
- trzeba go zabrać do domu, dasz radę unieść nas obydwoje? - zapytałam smoka.
~ tak - odpowiedział po czym od razu chwycił mężczyznę w łapy a ja wskoczyłam mu sprawnie na grzbiet.
Po chwili wylądowaliśmy przed moim domem. Ryuu był zbyt duży aby wejść do środka, więc musiałam wziąć Simona na plecy, ponieważ nadal się nie budził a do tego zaczął mieć bardzo silną gorączkę. Położyłam go w swoim łóżku. Wiedziałam, że mimo tego iż wiem jak leczyć nawet taką gorączkę, tutaj przyda się pomoc prawdziwego lekarza. Zdjęłam mu koszulkę i zauważyłam przy tym liczne blizny na jego ciele. Z zaskoczenia przyłożyłam dłoń do twarzy. Zrobiło mi się bardzo smutno. Nie znałam go od tej strony. Co on musiał biedny przeżyć? Wtem na jego ciele rozbłysły jakieś dziwne znaki, a po chwili zgasły. Skądś je znałam.. Odwróciłam go na bok szybko, acz delikatnie. Nie myliłam się. Dwie charakterystyczne blizny na plecach, świadczące o tym że były tu wcześniej skrzydła. On jest aniołem i nic mi o tym nie powiedział. Westchnęłam. Najwyraźniej miał swoje powody. Odwróciłam go, by leżał brzuchem do góry, poszłam po wiadro które napełniłam wodą, po czym szybko wróciłam do pokoju. Nadal spał. Przysunęłam sobie stołek do łóżka, zanurzyłam nieduży ręcznik we wodzie, wycisnęłam go nad wiadrem i delikatnie przetarłam jego przepoconą oraz opiaszczoną twarz. Inny ręcznik ułożyłam na czole SImona.
Minął jakiś czas kiedy zauważyłam, że zaczął się budzić.
- Simon! W końcu się przebudziłeś. Martwiłam się.. - powiedziałam z troską.
On milczał. Za pewne nadal był wykończony i też zaskoczony tym gdzie się obudził.
- Kiedy bardziej dojdziesz do siebie, będziemy musieli porozmawiać o czymś, ale teraz witaj znowu wśród żywych. - Zaśmiałam się, po czym wstałam ze stołka. - pójdę już byś mógł w spokoju odpocząć i postaram się przygotować tobie coś do jedzenia. - Powiedziałam z uśmiechem i wyszłam. Bardzo mnie cieszyło, że już mu lepiej.
<Simon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz