12 stycznia 2020

Od Libby CD Hal

Gdy siedziałam na tym krześle i spoglądałam co chłopak kreśli przypomniały mi się czasy za nim trafiłam do akademii. Jak dowiedziałam się o chorobie siostry i dzień i noc tak samo przy niej siedziałam. Zmieniałam się co jakiś czas z bratem, ale w tamtym momencie to on zajmował się zarabianiem. Teraz role się odwróciły i to ja zarabiam w dodatku z dala od nich. Chłopak pokazał mi obraz a moja pierwsza myśl była, czy jest niemową. Zapytanie na kartce na to wskazywało, ale niegrzecznie było by dociekać. Wzięłam do ręki portret i musiałam przyznać, że ciemnowłosy ma ogromny talent. Dopiero po chwili zorientowałam się kto widnieje na portrecie

-Blair... - wyszeptałam

Mężczyzna rozszerzył oczy, zabrał notatnik i dalej coś pisał. Zastanawiałam się skąd on może znać taką szumowinę, ale na obrzeżach miasta każdy go znał. Boss który miał swoje szemrane interesy w każdej dziupli, a co najgorsze nawet dobrze płacił.

Chłopak bardzo chciał go znaleźć, bo ciągle prosił o pomoc, ale nie chciałam się do tego przykładać. Sama u niego przez jakiś czas nielegalnie “pracowałam” i wolę go unikać. Za bardzo spodobała mu się władza jaką dostawał ode mnie poprzez hakowanie przez co stawał się coraz bardziej wymagający i agresywny. W dalszej konwersacji dowiedziałam się, że nowy przybysz nazywa się Hal i ma jakiś bardzo ważny interes do niego. Oschle odpowiadałam na jego prośby skupiłam się głównie na przekonaniu go do odpoczynku. Jego stan nadal nie był najlepszy a on się już rwał w podróż. Ze względu, że był już późny wieczór brama akademii została zamknięta więc i tak by nigdzie nie zawędrował. Była ona wielka i solidna. Nie da się jej przeskoczyć, bo miała kilka metrów wysokości, żadnych szczelin też nie dało się dopatrzyć. Jedyna droga prowadziła przez niebo, czyli wylot na smoku. A nie każdy w tej szkole ma smoka a na zewnątrz jest to niemożliwe. Zapał bruneta przygasł, kiedy dowiedział się, że i tak musi tu spędzić noc. Miałam nadzieję, że dzięki podanym lekom będzie spał przynajmniej do południa. Pożegnałam się lekkim uśmiechem i wróciłam do swojego pokoju. Jednak cała ta sytuacja nie pozwalałam mi zasnąć. W głowie kłębiły mi się przeróżne scenariusze a i tak nie wiedziałam który może być chodź blisko prawdy. W dodatku chłopach nic nie mówił albo nie chciał mówić. Na samym początku wydawało się jak by miał coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zamilkł. Sytuacja robiła się coraz dziwniejsza a ja nie wiedziałam co począć.

Ze względu, że niezbyt spałam udałam się rankiem do przychodni. Chwiałam sprawdzić co lekarze dopisali do jego karty, jednak jakież było moje zdziwienie, gdy go nie zastałam na sali. Szybko znalazłam kogoś kto go widział i dzięki wskazówką gnałam czym prędzej przed bramę. Gdy zauważyłam ciężko idącego chłopaka od razu stanęłam mu na drodze.

-Nie rozśmieszaj mnie, w tym stanie daleko nie dojdziesz

Brunet jak by prychnął na mnie po czym ignorując mnie ruszył dalej przed siebie.

-Proszę zostań jeszcze i wylecz rany! Zapłaciłam już za ciebie – Podniosłam ton a on w końcu uraczył mnie swoim wzrokiem. Podejrzliwym i ciut zirytowanym, ale uraczył

-Wiem, że leczenie jest drogie i nic nie planuję spokojnie. Najwyżej mnie spłacisz. Jeśli chcesz iść do Blaira to pójdę z tobą. Ale najpierw się podleczysz i zaopatrzymy się w prowiant i potrzebne rzeczy. Co ty na to? - Wyciągnęłam rękę w jego stronę w ramach zgody



<Hal? Przyda ci się pomoc? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz