Zanim poszłam spotkać się z niejaką Lyrą postanowiłam dowiedzieć się, gdzie mogę znaleźć jakieś mieszkanie, czy chociaż pokój dla siebie. Bo przecież gdzieś muszę spać. Straż poinformowała mnie, że przysługuje mi pokój w akademii. Była to całkiem dobra wiadomość, dlatego z ambulatorium zabrałam wszystkie swoje rzeczy i poszłam je zanieść do swojego nowego lokum.
Byłam mile zaskoczona funkcjonalnością i nowoczesnością mojego nowego pokoju. W klasztorze mogłam jedynie pomarzyć o większości przedmiotów, jakie zastałam tutaj. Rzuciłam w kąt torby, plecak. Pierwsze co zrobiłam to otworzyłam szeroko okno. Na koniec walnęłam plackiem na zaścielone łóżko. Było takie wygodne... Nawet bardziej niż te moje w domu. Z miejsca pokochałam to wyrko.
Dopiero po kilku minutach udało mi się zmusić samą siebie do wstania i do obejrzenia łazienki. Tak, dokładnie. Miałam własną łazienkę! Małą, ale tylko moją. Rozpakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, ubrania, a kiedy wszystko było już na swoim nowym miejscu postanowiłam poszwendać się po korytarzach smoczej akademii.
Gdy tak sobie chodziłam od sali do sali natknęłam się na pracownię informatyczną. Zaciekawiła mnie. Nie spodziewałam się w smoczej akademii czegoś takiego. Weszłam do środka, rozejrzałam się sprawdzając, czy ktoś jest w środku. Nikogo nie zastałam, co w sumie nie było takie złe. Podeszłam do jednego ze stanowisk i usiadłam przy nim. Uruchomiłam sprzęt.
Nie wiem, czy moja ciekawość jest aż tak wielka, czy po prostu jestem wścibskim człowiekiem, lecz podczas sprawdzania systemu tak jakoś natknęłam się na akta personalne smoczych jeźdźców. Zaczęłam przeglądać pliki tych, co wydali mi się ciekawi. Westchnęłam zrezygnowana, ponieważ złamanie zabezpieczeń zajęło mi jakieś piętnaście minut. To nie wróżyło niczego dobrego.
- Aż dziwne, że nikt jeszcze nie wykradł informacji z akademii. To chyba jakiś cud... - mruknęłam pod nosem klikając w następne nazwisko na liście. Zupełnie zapomniałam o tym, że ktoś mógł mnie w każdej chwili przyłapać.
Nazwisko Dreyar pojawiło się kilka razy. Zaintrygowało mnie to, ponieważ im więcej myślałam o nim, tym bardziej czułam, że powinnam się o nim dowiedzieć więcej. W końcu miałam uczyć kogoś o tym nazwisku. Być może to ktoś z właśnie tych Dreyarów.
- Czasami dobrze jest po szpiegować, chociaż to nieodpowiednie. Nie powinnam dowiedzieć się więcej o Złotej Straży? W końcu by wypadało...
Zajęłam się przetrząsaniem bazy danych o strażnikach, przez co nie zauważyłam, że ktoś wszedł do sali.
Gdy tak sobie chodziłam od sali do sali natknęłam się na pracownię informatyczną. Zaciekawiła mnie. Nie spodziewałam się w smoczej akademii czegoś takiego. Weszłam do środka, rozejrzałam się sprawdzając, czy ktoś jest w środku. Nikogo nie zastałam, co w sumie nie było takie złe. Podeszłam do jednego ze stanowisk i usiadłam przy nim. Uruchomiłam sprzęt.
Nie wiem, czy moja ciekawość jest aż tak wielka, czy po prostu jestem wścibskim człowiekiem, lecz podczas sprawdzania systemu tak jakoś natknęłam się na akta personalne smoczych jeźdźców. Zaczęłam przeglądać pliki tych, co wydali mi się ciekawi. Westchnęłam zrezygnowana, ponieważ złamanie zabezpieczeń zajęło mi jakieś piętnaście minut. To nie wróżyło niczego dobrego.
- Aż dziwne, że nikt jeszcze nie wykradł informacji z akademii. To chyba jakiś cud... - mruknęłam pod nosem klikając w następne nazwisko na liście. Zupełnie zapomniałam o tym, że ktoś mógł mnie w każdej chwili przyłapać.
Nazwisko Dreyar pojawiło się kilka razy. Zaintrygowało mnie to, ponieważ im więcej myślałam o nim, tym bardziej czułam, że powinnam się o nim dowiedzieć więcej. W końcu miałam uczyć kogoś o tym nazwisku. Być może to ktoś z właśnie tych Dreyarów.
- Czasami dobrze jest po szpiegować, chociaż to nieodpowiednie. Nie powinnam dowiedzieć się więcej o Złotej Straży? W końcu by wypadało...
Zajęłam się przetrząsaniem bazy danych o strażnikach, przez co nie zauważyłam, że ktoś wszedł do sali.
( Libby? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz