3 stycznia 2020

Od Simon'a CD Winry

Poszukiwania siostry nie przyniosły najmniejszego efektu, gdy teraz tak o tym myślę, to nawet dobrze, bo skoro ja mam problemy by ją znaleźć na tej wyspie, to znaczy, że dobrze dba o swoje ukrycie. Postanowiłem wysłać Risara na wyprawę, niech jej poszuka, i przy okazji może też znajdzie coś ciekawego. Sam udałem się na wymagający trening, już od dawna nie ćwiczyłem tak bardzo siłowo. Brakowało mi tego, moje zdrowie pogarszało się, ale mocne ciało pozwalało mi utrzymywać moją wytrzymałość. Na początek ćwiczenia rozciągające, potem wziąłem się za ciężary a już na końcu zacząłem nawalać kukłę moim srebrnym mieczem. Był już dla mnie za słaby, powinienem postarać się o nowy miecz, ale póki co ten jeszcze daje radę. Skończyłem gdy na ustach poczułem strużkę brudnej błękitnej krwi. Otarłem krew i odłożyłem broń, bez zawahań wskoczyłem do wody z altany.
Wziąłem w domu prysznic, ubrałem się i usiadłem jeszcze przy stoliku, po czym odpaliłem jednego papierosa. Nie powinienem palić w swoim stanie, ale palę już od jakichś 50 lat, odkąd moja cząsteczka którą podarowałem Sor wróciła. Co znaczyło, że ona umarła. Na początku paliłem by się uspokoić, potem już przerodziło się to w drobne uzależnienie i szczerze nie interesuje mnie to teraz. Lubię tę chwilę przerwy od wszystkiego. Nalałem sobie kieliszek burbonu i tak siedziałem przez jakiś czas, rozmyślając o..wszystkim co miało kiedyś miejsce.
Zamknąłem oczy, w mojej głowie przewijały się obrazy Sorayi.. Cholerna pamięć Anioła.. Jeszcze bardziej sprawiała mi ból. Byłem wściekły, że pozwoliłem na to by Soraya zniknęła mi z oczu... Że jej nie znalazłem. Że umarła. Miłość jest najgorszym co może być. Wszystko kurwa przeze mnie!
-Przeze mnie to wszystko ! Kurwa jasna przeze mnie!-krzyknąłem. Zerwałem się na równe nogi i rozbiłem pusty już kieliszek o ścianę. Szkło rozsypało się po całym pomieszczeniu. 
~Panie, wszystko w porządku?-usłyszałem głos Risara. Musiał bardzo dobrze poczuć, że coś jest nie tak. 
~Risar, a jak ma być? Myślisz, że to takie łatwe zapomnieć o niej? Chciałbym.-odpowiedziałem i zakończyłem rozmowę ze smokiem, głównie dlatego by nie przeszkadzać mu podczas misji. 
Posprzątałem szkło i wyleciałem zza moich altan używając skrzydeł. Lot sprawił iż uspokoiłem myśli. Skierowałem się do miejsca, w którym dobrze sobie żyła Nigrum Cristali. Pamiętam ten dzień kiedy przyleciała tutaj dzięki temu, że Sor oddała jej przedmiot pozwalający na wejście do tego świata.. dała jej wolność..kazała mnie upilnować, ah.
Postawiłem nogi na bujnej zielonej trawie. Wokół widziałem przeróżne gatunki zwierząt żyjących jedynie w moim świecie. Jednak przybyłem tu by zobaczyć jak trzyma się krysztalica. 
Szybko ją odnalazłem, a może to raczej ona mnie, bowiem wylądowała tuż przede mną. Skinąłem głową kłaniając się lekko. Po czym wyciągnąłem w jej stronę dłoń, o którą się otarła. Przez te lata nieźle wzrósł nam kontakt, mogę szczerze powiedzieć, że się polubiliśmy. Bardzo jej pomogłem po stracie Sorayi, a ona mnie. 
-Dobrze się trzymasz Nigrum. Cieszę się.-powiedziałem do smoczycy. Ta ryknęła krótko i z powrotem położyła pyszczek na mojej dłoni. 
-----
Risar nadal nie wracał z wyprawy, ale czułem, że jest wszystko w porządku więc nie martwiłem się o niego. Postanowiłem sam wylecieć z mojego królestwa. Kto wie, może zobaczę się z Winry. Już długi czas widujemy się co kilka dni. Niegdyś była przyjaciółką mojej diablicy. 
Trafiłem na plażę, gdzie chodziłem wzdłuż brzegu, przy głazach. Zamknąłem oczy i głęboko oddychałem świeżym morskim powietrzem. Od razu wyczułem znajomą mi energię, a nad wodą dostrzegłem jej smoka.
-No proszę, kogo tu przywiało? Szczerze, nie spodziewałam się ciebie tu dzisiaj Simon'ie- zaśmiała się. Odwróciłem się do niej i przywitałem ją uśmiechem na jaki teraz było mnie stać. Dziewczyna objęła mnie na przywitanie. 
-Mm a ja Ciebie tutaj tak.-zaśmiałem się tym razem ja. Winry nie wie o moim świecie, o moich umiejętnościach i o tym kim jestem, oraz że jestem jeźdźcem, stwierdziłem, że tak będzie najlepiej dla niej. Poczułem ich energię zbliżającą się do plaży, stąd też i ja się tu skierowałem. 
Porozmawiałem chwilę z Winry, a potem wraz z dziewczyną przebiegliśmy się brzegiem za jej smokiem Ryuu. Był bardzo szybki, jak przystało na smoka tego gatunku oraz tej budowy. Chwilę tę popsuło uczucie słabości, moja krew cieknąca z nosa. Zwolniłem, Winry nadal biegła do przodu. Ja coraz bardziej się zataczałem..przed moimi oczyma zbierały się czarne chmury, traciłem wzrok. Potem już tylko poczułem piach pod moją twarzą i ciałem i słyszałem wołania nieświadomej blondynki.. Tak bardzo kląłem w myślach na siebie, że pozwoliłem sobie na taki stan. 
-----
Czułem się słaby.. moja głowa promieniowała ciągłym bólem, cały byłem gorący..mokry od potu. Czułem pod sobą już nie piach a miękkość poduszek i koców. Otwarłem oczy z trudem, byłem w jakimś pomieszczeniu, światło było zgaszone. Byłem przykryty kocem, który był już trochę przemoczony.. Nie miałem na sobie koszuli, rękawiczek.. Ah nie nie.. 
-Simon! W końcu się przebudziłeś. Martwiłam się-usłyszałem głos Winry. Ona musiała mnie tu sprowadzić z pomocą smoka, to pewnie jej dom. Musiała mi zdjąć koszulę i rękawiczki.. Widziała moje blizny i anielskie znaki..jak i dwie charakterystyczne blizny po skrzydłach gdzie wyrastają. Będę miał wiele do tłumaczenia tej dziewczynie. A tego chciałem uniknąć. 
<Winry?> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz