3 stycznia 2020

Od Gabrieli do Avena

Byłam szczęśliwa słysząc te słowa. Zostałam wybrana. Przyjęłam w ręce delikatnego, zamkniętego w skorupce młodego smoka i skłoniłam się wdzięcznie.
- Bardzo dziękuję za danie mi szansy - powiedziałam i skierowałam się do wyjścia, w kierunku który wskazała mi Tulan.
- Czy skoro to jest jajo, oznacza to że będziesz je teraz wysiadywać? - odezwałam się żartobliwie do sowy, która od razu westchnęła przeciągle.
- Tylko jeśli będzie to na prawdę konieczne! - zawołała a ja od razu zaczęłam się śmiać.
W Akademii przydzielono mi jeden z pokoi więc od razu po tym udałam się po swoje rzeczy do gospody w której się zatrzymałam i przeniosłam je tam gdzie teraz było moje miejsce. Czas przez to bardzo szybko zleciał i byłam nieco zmęczona, więc postanowiłam razem z moją sową udać się na spacer na łono natury, z dala od miasteczka. Wędrując lasem zawsze trenowałam samodzielne postrzeganie przestrzeni. Szłam sama a Tulan latała w pobliżu. Oczywiście zdarzało mi się potknąć o kamień czy gałąź, lecz nie przeszkadzało mi to. Po pewnym czasie zaczęłam wyczuwać w pobliżu obecność czystej wody. Wskazałam sowie kierunek i powiedziałam, że tam się udamy. Zanim jednak dotarłyśmy na miejsce towarzyszka usiadła mi pośpiesznie na ramieniu i powiedziała.
- Nie idź tam. Tam jest tygrys - starała się przyciszyć głos. Rozejrzałam się. Rzeczywiście wyczuwałam w pobliżu obecność zwierzęcia, lecz ten zapach był dosyć dziwny, inny niż kiedykolwiek czułam.
- podejdę tylko odrobinę bliżej, tak by się upewnić - szepnęłam.
- co ty chcesz się upewniać? Tygrys to tygrys - Odpowiedziała mi Tulan nieco wystraszonym głosem, aż wydała z siebie ptasi skrzek, jak zwykle kiedy się zaczyna bać.

<Aven?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz