Propozycja Lilith wydała się interesująca. Nie zgodziłam się od razu. Musiałam zastanowić się, ponieważ nigdy nikogo nie uczyłam. To mnie zazwyczaj szkolono. Koniec końców postanowiłam się zgodzić. Lilith poinformowała mnie, gdzie znajdę tą całą Lyrę. Swoją drogą miała ciekawe nazwisko.
- Dreyar, nie słyszałam o takim nazwisku. - Białowłosa uśmiechnęła się jedynie lekko, po czym oddaliła się, żegnając się z nami. Otuliłam swoje ciało szczelniej, zaczynało mi być coraz zimniej. Pod materiałem, którym mnie okryto byłam kompletnie naga, co mnie strasznie żenowało i oczywiście krępowało. Postanowiłam również opuścić wielką salę i ubrać na siebie jakieś ciuchy. Skóra, gdzie wypalono mi znak zaczynało coraz bardziej mnie boleć, dlatego skierowałam się do skrzydła szpitalnego, gdzie miałam nadzieję znaleźć ubranie z opatrunkami.
Po krótkiej rozmowie z Shiro oraz inną, równie miłą pielęgniarką, która była tak uprzejma i przyniosła moje rzeczy, ubrałam się w wygodne, lekkie spodnie dresowe i koszulkę odkrywającą pępek. Na plecy ubrałam swój "magiczny" plecak, który był rozkładaną zbroją wraz z łukiem. Sprzęt zawsze nosiłam przy sobie, choć rzadko z niego korzystałam. Zazwyczaj unikałam sprzeczek i bijatyki. Byłam zbyt leniwa żeby brać w nich udział, a tak szczerze, to uważałam, że przemoc nie rozwiązuje tak naprawdę niczego.
Przeczesałam włosy palcami. Byłam gotowa na spotkanie z moją pierwszą uczennicą.
Lyra...
To imię coś mi mówiło, lecz nie byłam w stanie sobie przypomnieć co. Słowo "Lyra" zaczęło odbijać się w mojej głowie niczym echo o skały, co z każdą chwilą robiło się denerwujące i przyprawiało mnie o ból głowy.
Około południa dotarłam na szczyt wierzy, przed pokój owej osoby, którą miałam wziąć pod swoje skrzydła. Tym razem nie czułam stresu, dlatego bez większych ceregieli zapukałam śmiało w drzwi. Po chwili otworzyła mi jasnowłosa, młodziutka dziewczyna. Posłałam jej miły uśmiech, jednak... gdy się jej bliżej przyjrzałam...
- Witaj, jestem Sara. Poproszono mnie abym cię podszkoliła w walce... ee... Przepraszam, ale czy my się już wcześniej gdzieś nie spotkałyśmy?
To spojrzenie, ona patrzyła na mnie w taki sposób... Sama nie wiedziałam co się stało. Poczułam się, jakbym miała kolejne déjà vu. Potrząsnęłam głową, by wszystkie dziwne myśli wypadły mi z niej. To się robiło powoli męczące. Złapałam się za świeżą ranę na ramieniu. Cholernie mnie te wypalone znamię bolało.
( Lyra? Ktoś? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz