Nagle chłopak stęknął z bólu, a ja chyba wiem z jakiego powodu, ale to jest chyba jakiś głupi żart…
- Przestań! - wykrzyczał młody. Krzyczał z całych sił, widać było że to wszystko jest dla niego raczej bolesne, ale nic się na to nie poradzi, kto by przypuszczał że tak to się skończy? - Proszę… - powiedział cicho na końcu.
Następnie przez pomieszczenie przeszła fala dźwiękowa, na mnie nie zrobiła wrażenia, ale zgodnie z moimi przewidywaniami chłopak chciał iść w stronę jej źródła. Próbował się wyrwać więc go puściłem i krzyczał w przestrzeń chwiejąc się między filarami. Raz na jakiś czas podpierałem go i puszczałem na właściwą drogę, on musi przejść tę drogę sam, czy coś takiego.
Po chwili dotarł do jaj, cały zlany potem i drżący z zimna. Mówił w języku który tylko on mógł zrozumieć. Podszedł do jednego z jaj i objął je, a po tym wszystkim stracił przytomność.
Dlaczego musiałem spotkać tak kłopotliwego dzieciaka?
< Yael? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz