- Gorące źródła? - Nie wiem, czy byłam bardziej zdziwiona czy uradowana. Miejsce było naprawdę niesamowite. Wszystko idealnie ze sobą współgrało, tworząc harmonię. Kryształy pięknie emanowały światłem, a jaskinia była dziwnie przytulna. Czarno włosa nie miała zamiaru czekać i od razu weszła do wody. Poszłam w jej ślady i po chwili sama zanurzyłam się w cieplutkiej wodzie.
- Oh, jak cudnie - powiedziałam rozluźniając wszystkie mięśnie.
- Prawda? Idealne miejsce na odstresowanie - odpowiedziała dziewczyna praktycznie całkowicie się zanurzając.Wyciągnęłam rękę w stronę mojej torby i wyjęłam z niej jajko. Musiałam się opiekować tym maleństwem aż do wyklucia. Więc skoro ja mam przyjemność ze źródełka to niech i ono ma. Delikatnie odłożyłam je na brzeg i wróciłam do relaksowania się.
- Widzę, że masz jajko. Jak myślisz co będzie?
- Nie mam pojęcia. Ale boję się, że jeśli to będzie smok ognia, to mu źródełka nie przypadną do gustu. - Zaśmiałam się cicho. Przez dłuższy czas siedziałyśmy w tym cieple, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Było naprawdę przyjemnie. Brakowało mi tylko muzyki i jakiejś maseczki na twarz. Nagle usłyszałam delikatny szmer. Na początku nie miałam pojęcia co to, ale gdy pioruńsko szybko jajko sturlało się do wody od razu się obudziłam.
- Jajko! - krzyknęłyśmy w tym samym czasie. Szybko podpłynęłam ten niewielki kawałeczek i je chwyciłam. Jednak to co wyciągnęłam z wody nie było tym czego oczekiwałam. Gdy zobaczyłam, że zamiast jajka mam samą skorupę wpadłam w panikę. Soraya zobaczyła to i pomogła mi się rozglądać.
- Nigdzie go nie ma! - krzyknęłam.
- Zaraz go znajdziemy - uspokajała mnie czarnowłosa. Nie daleko nas zaczęły pojawiać się bąbelki. Nie byłam pewna czy chcę podchodzić, bo zaczęłam się obawiać. Jednak po chwili z wody wynurzył się uśmiechnięty łepek. Zatrzymałam się jak zamurowana. Po chwili już cały maluch był na powierzchni i niczym się nie przejmując taplał się w najlepsze.
- Ha ha ha masz szczęście. To smok wody.
- Chyba właśnie przeszłam zawał - dodałam
Podeszłam do tego urwisa i wzięłam go na ręce. Na początku był zdezorientowany, jednak po chwili znów był energicznym rozrabiaką.
- To dziewczynka - oznajmiła mi Soraya. Przypatrzyłam się jemu dokładnie i chodź nie byłam przekonana postanowiłam zaufać komuś bardziej doświadczonemu.
- W takim razie nawę cię Mona. Co ty na to? - Smoczyca dalej się wiercąc wymachiwałam ogonem. Odstawiłam ją na ziemi przy źródle i również wyszłam. Dziewczyna zrobiło to samo i po chwili już obydwie stałyśmy ubrane. Trochę mokre, ale ubrane.
- Wracamy? - spytała Sor.
- Jasne, tylko gdzie jest Mona? - Obydwie zaczęłyśmy się rozglądać wokół. Coś tak czułam, że będą z nią kłopoty. Nagle usłyszałyśmy jakiś dźwięk, z wnętrza groty.
- Co tam jest? -spytałam trochę zestresowana.
- Dalsza część jaskini. - Gdy miałam nadzieję, że to wiatr akurat echo przyniosło do nas charknięcia tego małego zbója.
- No chyba sobie robisz jaja...
< Soraya? Co jest dalej? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz