Uszykowana do wyjścia czekałam w holu na Kuro. Tak naprawdę sama nie wiem dlaczego postanowiłam tu jeszcze być. To jest łowca, a ja jestem tuż pod jego nosem, jednak to ja jestem sprytniejsza od niego. To niezbyt mądrze by zapraszać do siebie obcą kobietę z lasu bez żadnych testów sprawdzających czy jestem wampirem. Oj, niemądry dał się nabrać na biedną, strachliwą dziewczynę, którą udaję doskonale.
Wyszliśmy, szłam tuż za nim, nie chciałam póki co się oddzielać od niego. Muszę trwać przy roli biednej dziewczyny która boi się zostać sama.
- Pójdę z Tobą, jeśli to nie problem. Przy okazji rozejrzę się i poznam okolice - odpowiedziałam i również posłałam mu uśmiech.
***
Na targu było wielkie zamieszanie, wszędzie hałas, który, gdybym nie wyłączyła swej wrażliwości na dźwięki, powodowałby ból głowy. Przepychaliśmy się przez liczne tłumy. Ok, tak naprawdę to Kuro prowadził, a ja wędrowałam jego ścieżką.
Rozdzieliliśmy się przy targu jakiegoś rudowłosego, z którym Kuro zamierzał rozmawiać i załatwiać pewne sprawy. Ja postanowiłam dać mu spokój na razie i nie przeszkadzać. Rozejrzałam się więc po prawie, że całym targowisku. Moją uwagę zwrócił mężczyzna ubrany w ciemną czerwień, nasze spojrzenia się spotkały i wtem zdałam sobie sprawę kim on jest. To on nie tak dawno ścigał mnie za zabójstwo jego koleżki, który miał i tak przewinienia w kraju, ale to nie na teraz. Ważne było teraz to, że jest on łowcą, jeśli spotka się z Kuro może się to źle skończyć dla mnie.
Kiedy zaczęłam się powoli i jak najbardziej naturalnie cofać, zastałam opór na swej drodze, moją przeszkodą stał się sam Kuro, który patrzył na mnie pytająco.
<Kuro?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz