Wziąłem Zulę za rękę, po czym odciągnąłem ją na bok. Muszę z nią porozmawiać o czymś ważnym, a nie chcę by jej cudownie ożywiony tatusiek nam przeszkadzał.
- Zula... Musimy pogadać. Teraz. - Musiałem dodać na końcu nieco ostrzejszym tonem.
- No dobrze, ale o czym? - spytała, jednocześnie spoglądając w stronę swojej rodziny.
- Najpierw chciałbym, byś skupiła swoją uwagę na mnie, bo to, co chcę ci powiedzieć jest ważne.
- Dobrze, już dobrze! Słucham cię, Drake. - Popatrzyła na mnie wreszcie, tymi brązowymi, pięknymi oczami. Uniosła wyczekująco jedną brew do góry. Ująłem delikatniej jej prawą dłoń i zacząłem mówić.
- Zula, obawiam się, że nie będę mógł ci towarzyszyć.
- Co?! Ale... jak to? - Tym razem w jej oczach pojawiło się zdziwienie.
- Ty, ja i Ariana jesteśmy smoczymi jeźdźcami. Nasza nieobecność osłabi szeregi Akademii. Jak dojdzie do kolejnego ataku na Eter mogą sobie nie poradzić bez nas. Zula, kochanie, jesteś pewna, że chcesz rzucić wszystko i wyruszyć z ojcem? Ja rozumiem, że to twój ojciec. Sam dla siostry zdradziłem kiedyś najważniejszą dla mnie wtedy osobę i to był błąd. Może... nie musisz z nim wyjeżdżać? Zastanowiłaś się nad tym? On pojawił się tak nagle. Znikąd obwieścił, że chce was zabrać. Poza tym, gołym okiem widać, że zależy mu najbardziej na Arianie. Wybacz, że cię ranię mówiąc ci to, jednakże dla mnie najważniejsza jesteś ty. Kocham cię. Chcę cię za żonę. Nie wyobrażam sobie już życia bez ciebie. Jeśli już chciałabyś wyjechać, to czemu nie tam skąd ja pochodzę? Na inny kontynent. Tam Cierń nas nie dosięgnie. Poznasz moją rodzinę... - Objąłem dziewczynę mocno. - Nie zmuszę cię do niczego. Nawet nie mam takiego zamiaru. Zrozumiem każdą twoją decyzję, ale proszę też o to, byś ty zrozumiała mnie. - Ująłem jej twarz, pogłaskałem po policzku, a potem zbliżyłem swoje usta do jej by złączyć nas w czułym pocałunku. Gdy oderwaliśmy się od siebie zauważyłem, jak jej ojciec idzie ku nam. Z Arianą u boku. Zapowiada się "rodzinna" pogawędka z przyszłym teściem...
- Zula... Musimy pogadać. Teraz. - Musiałem dodać na końcu nieco ostrzejszym tonem.
- No dobrze, ale o czym? - spytała, jednocześnie spoglądając w stronę swojej rodziny.
- Najpierw chciałbym, byś skupiła swoją uwagę na mnie, bo to, co chcę ci powiedzieć jest ważne.
- Dobrze, już dobrze! Słucham cię, Drake. - Popatrzyła na mnie wreszcie, tymi brązowymi, pięknymi oczami. Uniosła wyczekująco jedną brew do góry. Ująłem delikatniej jej prawą dłoń i zacząłem mówić.
- Zula, obawiam się, że nie będę mógł ci towarzyszyć.
- Co?! Ale... jak to? - Tym razem w jej oczach pojawiło się zdziwienie.
- Ty, ja i Ariana jesteśmy smoczymi jeźdźcami. Nasza nieobecność osłabi szeregi Akademii. Jak dojdzie do kolejnego ataku na Eter mogą sobie nie poradzić bez nas. Zula, kochanie, jesteś pewna, że chcesz rzucić wszystko i wyruszyć z ojcem? Ja rozumiem, że to twój ojciec. Sam dla siostry zdradziłem kiedyś najważniejszą dla mnie wtedy osobę i to był błąd. Może... nie musisz z nim wyjeżdżać? Zastanowiłaś się nad tym? On pojawił się tak nagle. Znikąd obwieścił, że chce was zabrać. Poza tym, gołym okiem widać, że zależy mu najbardziej na Arianie. Wybacz, że cię ranię mówiąc ci to, jednakże dla mnie najważniejsza jesteś ty. Kocham cię. Chcę cię za żonę. Nie wyobrażam sobie już życia bez ciebie. Jeśli już chciałabyś wyjechać, to czemu nie tam skąd ja pochodzę? Na inny kontynent. Tam Cierń nas nie dosięgnie. Poznasz moją rodzinę... - Objąłem dziewczynę mocno. - Nie zmuszę cię do niczego. Nawet nie mam takiego zamiaru. Zrozumiem każdą twoją decyzję, ale proszę też o to, byś ty zrozumiała mnie. - Ująłem jej twarz, pogłaskałem po policzku, a potem zbliżyłem swoje usta do jej by złączyć nas w czułym pocałunku. Gdy oderwaliśmy się od siebie zauważyłem, jak jej ojciec idzie ku nam. Z Arianą u boku. Zapowiada się "rodzinna" pogawędka z przyszłym teściem...
< Zula? Reszta? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz