2 grudnia 2018

Od Avena CD Mirajane



Lot tutaj nie należał do najprzyjemniejszych. Jako tygrys nie miałem jak czegokolwiek się trzymać.
Byłem jednak spokojny o to, że Mirze nic się nie stało. Jeszcze jeden taki numer, a nie wiem co jej zrobię... Tyle słów, tyle próśb, a ona nic.
- Idziemy na spacer, czy do pokoju? - Jej pytanie wyrwało mnie z myśli. Spojrzałem swoimi turkusowymi oczami na nią i zlustrowałem od góry do dołu, wyglądała dobrze i nie widać było już po niej takiego zmęczenia... na pierwszy rzut oka. Jednak gdyby się przyjrzeć, można było zaobserwować lekko zaspane oczy. Otarłem się łbem o jej nogę, po czym skierowałem do wyjścia z akademii. Mira szła tuż za mną, czułem ją oraz słyszałem doskonale.
Usiadłem przy wielkim wiśniowym drzewie, było ono dosyć stare. Przy nim znajdował się mały strumyk, w którym od razu zmoczyłem swój jęzor by się napić. Kiedy ugasiłem już pragnienie wyłożyłem się niczym domowy kotek brzuchem do góry i zamknąłem oczy. Nie musiałem czekać długo, niebieskowłosa niemal od razu wtuliła się w moje kocie cielsko. Jej dłoń zawędrowała do mojego łba i gładziła mnie z czułością.



< Mirajane? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz