- Yeuthe! - Głośny dźwięk rozerwał moje myśli na strzępy. Nigdy w życiu nie słyszałem aby ktoś tak krzyczał!
W tym samym momencie utraciłem władzę nad ciałem i gdyby nie czyjaś potężna dłoń chwytająca mnie za kark i unosząc do góry z pewnością nawiązałbym niezbyt fascynujący kontakt z kamienną posadzką.
- Yeuthe! - krzyk powtórzył się, a ja stęknąłem z bólu.
- Przestań! - Z pomiędzy moich warg wydobył się ochrypły głos. - Proszę…
Jednak w odpowiedzi ponownie uderzyła we mnie potężna fala dźwięku. Chciałem iść w tamtym kierunku. To coś mnie wzywało.
- Wreszcie jesteś! - usłyszałem tym razem zamiast dziwnego jak na razie niezrozumiałego przeze mnie słowa ktoś zwrócił się do mnie z taką radością.
- Gdzie jesteś? - Mój głos ociekał wręcz tęsknotą.
Po chwili też wyrwałem się z uścisku mężczyzny, który nadal ściskał mój kark. Zataczając się ruszyłem na oślep między kolumnami znajdującymi się w pomieszczeniu. Pot oblewał moje ciało, a jednocześnie drżałem z zimna. Wtem stanąłem jak wyryty na przeciwko sporych rozmiarów jaj.
- Haku nea? Ko nema?* - mój język układał się w nieznane, a jednocześnie tak znane słowa...
- Gdzie jesteś? - Mój głos ociekał wręcz tęsknotą.
Po chwili też wyrwałem się z uścisku mężczyzny, który nadal ściskał mój kark. Zataczając się ruszyłem na oślep między kolumnami znajdującymi się w pomieszczeniu. Pot oblewał moje ciało, a jednocześnie drżałem z zimna. Wtem stanąłem jak wyryty na przeciwko sporych rozmiarów jaj.
- Haku nea? Ko nema?* - mój język układał się w nieznane, a jednocześnie tak znane słowa...
< Przepraszam, że tak słabo T-T >
*- Smoku mój? Ty to?(dosł.) - Mój Smoku, To naprawdę ty?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz