Podjęliśmy decyzję. Czuję, głęboko w środku, że jest ona słuszna. Czuję też, że nie tylko powinienem wracać. Ja muszę to zrobić. Moje rodzeństwo mnie potrzebuje, królestwo... To moja powinność. Jako najstarszy syn byłego głównodowodzącego mam obowiązek ratować swoją ojczyznę. Tyle lat morderczych treningów, szkoleń i miałbym tego nie wykorzystać? Obrałem inna drogę zostając medykiem, jednak korzeni się nie zapomina. Urodziłem się w wojskowej rodzinie. Mam walkę i bój we krwi. Tak samo jak reszta mojego rodzeństwa. Ojciec i matka wychowywali nas nie tylko na prawych i sprawiedliwych ludzi, ale także na doskonałych żołnierzy i strategów. Przygotowywali nas do wojny, która i tak prędzej czy później by wybuchła.
Była jedynie kwestią czasu.
Pora się ujawnić, dlatego opuściłem obóz i ruszyłem w stronę obozowiska księżniczki. Nie musiałem nawet do niego docierać, ponieważ przyszła królowa wyszła mi, całkiem przypadkowo, na spotkanie. Poznała mnie, co wywnioskowałem po jej minie. Ukłoniłem się lekko, oddając młodej księżnej Dragoso należyty szacunek.
-- Nie obawiaj się mnie księżniczko. Nazywam się Tobiraya Dreyar. Od roku ja i mój oddział pilnujemy z ukrycia twego bezpieczeństwa, pani. Jednak nie mogliśmy się ujawnić, to było zbyt ryzykowne, jednak teraz zaszły pewne okoliczności. Cierń wysłał wojska na Eter, będą tam lada dzień. Nie jesteś tu już dłużej bezpieczna. Ponad to, Cierń chce zdobyć kilkoro ludzi do własnych celów. Należy mu w tym przeszkodzić. Zwłaszcza dwóch osób nie wolno dać mu porwać, wtedy nawet Oromis i Bogowie nas nie obronią. -- Kiedy zakończyłem swój wywód opuściłem nieco wzrok. Nie należało patrzeć na księżniczkę tak długo, no i przecież ja mam żonę, Ana potrafi być nieźle zazdrosna... -- Pani, nalegam byś pod moją eskortą wróciła na Eter i tam się ukryła. Archiwa mojej rodziny to najlepiej strzeżone miejsce na świecie. Nikt bez pozwolenia Archiwisty się do niech nie dostanie. Będziesz tam całkowicie bezpieczna.
Księżniczka nie wiedziała co mi w pierwszej chwili odpowiedzieć, a mnie zależało na czasie. Powinniśmy już ruszać w drogę, by ominąć wojska nieprzyjaciela. To bardzo ważne. Nasze szeregi uszczuplały, nie ma z nami Mata, Oktaya i Sor. Ta to podejrzewam, że w ogóle nie jest zdolna do walki.
Już ja się z nią rozmówię. Smarkula jeba**, jak mogła aż tak dać się poharatać?! To do niej zupełnie nie podobne... Dam jej taką reprymendę, że aż jej w pięty pójdzie..!
-- Księżniczko. Nie chcę cię, pani, poganiać, ale należy podjąć szybką decyzję.
< Księżniczko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz