Zula odepchnęła mnie do tyłu. Usiadła na łóżku i próbowała się uspokoić. Chyba za bardzo się nakręciłem, ale... Sam nie wiem co we mnie wstąpiło. Pocałunek z Zulą, tym razem nie taki z zaskoczenia był... cudowny. Moje serce, zazwyczaj spokojne, rozszalało się na całego. Chciałem więcej, wiele wiele więcej, jednak blondi była kompletnie rozbita. I to jest moja wina, niestety. No ale.., ja nie potrafiłem się powstrzymać. Musiałem... musiałem ją pocałować. I chcę nadal to robić.
Przybliżyłem się do Zuli, objąłem ją od tyłu chcąc sprawić by się jakoś uspokoiła.
-- Przepraszam cię. Nie chciałem ci zrobić przykrości. To... to moja wina. Nie umiałem się powstrzymać. Przepraszam. -- Wyszeptałem jej przeprosiny do ucha. Mam nadzieję, że to jakoś ją uspokoi. Przytuliłem ją do klatki piersiowej jeszcze mocniej. Do mojego rozpędzonego serca, które za nic nie chciało się uspokoić. Zatopiłem twarz w jej miękkich włosach, zaciągnąłem się jej zapachem. Zatracałem się w jej cudnej woni... Po prostu odpłynąłem.
-- Jak ty ładnie pachniesz... -- Nie kontrolowałem już siebie. Odgarnąłem jej włosy na bok, by móc złożyć kolejny pocałunek na jej delikatnej skórze szyi. Coś mnie ciągnęło, by to robić. Jakaś siła w środku mi to nakazywała. Zapomniałem w tym momencie o reszcie świata, nawet o Sor. Była tylko Zula. Ponownie pocałowałem ją w szyję. Jej zapach i bliskość odurzyły mnie. Pochłonęły bez reszty.
< Zula? Drake'a zaczyna nosić :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz