Dobrze rozumiałam Oktaya, sama bym się denerwowała gdyby moja siostra gdzieś się wymknęła, chodź..teraz to nie możliwe.. Cierń ją dopadł.. Zostałam sama, mam tylko siebie i tak pozostanie do końca. Z resztą było tak zawsze, przywyknęłam do tego. Do samotności.
Podeszłam do Oktaya i chwyciłam go za ręce, które aż mu drżały ze zdenerwowania. Popatrzyłam mu prosto w oczy.
-Spokojnie, wiem jak to jest.. Ale uwierz mi znajdziemy ją. Nie mogła się ukryć nie wiadomo gdzie.-mówiłam. Oktay jednak nadal pozostał nietknięty mymi słowami. Przybliżyłam się do niego prawie stykając się nosami.
-Spokojnie. Soraya jest gdzieś tutaj-powiedziałam. Próbowałam go uspokoić.
Sama jednak przed oczyma miałam obraz mojej siostrzyczki, której teraz nie ma.. i nie będzie.
<Oktay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz