Zuzu obróciła się w moją stronę. Teraz znowu byliśmy skierowani do siebie twarzami. Widziałem w jej oczach coś, co na chwile odebrało mi oddech.
Miłość.
Patrzyła na mnie z tak wielką miłością, że aż nie potrafiłem tego skomentować. Chciałem, by inna tak na mnie patrzyła. By była nią Soraya, ale teraz, kiedy mam w swoich ramionach Zulę, ta zamiana wcale mi nie przeszkadza. Wręcz się z niej cieszę. Pogłaskałem Zuzu po jej zapłakanym policzku, starłem słone łzy i najzwyczajniej w świecie, ucałowałem go. Była taka ciepła, tak delikatna...
-- Co ty ze mną robisz, Zulo..? -- szepnąłem cicho, zamykając oczy. Jej bliskość sprawiła, że nie potrafiłem myśleć o niczym innym, jak tylko o niej. To dziwne. Nigdy tak nie miałem.
Co się ze mną samym dzieje?
-- Jak mam przestać, to powiedz. Nie chcę, byś robiła coś wbrew sobie. Jesteś dla mnie ważna, bardzo ważna... Niemal najważniejsza... -- Przełknąłem ślinę. Otworzyłem oczy, by móc spojrzeć na blond piękność w moich ramionach. Serce zaczęło i bić jeszcze mocniej, co absolutnie nie pozwalało mi wrócić do równowagi. Czyżbym pokochał Zulę?
Da się kochać jednocześnie dwie kobiety?
< Zula? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz