-Mo...
-Jest wszystko dobrze, nie martw się. Nic mi nie jest.
Po jej słowach, upewniłem się, czy nie biegnie do nas kolejna fala. Odwróciłem się do Moyry i wytrzeszczyłem oczy, widząc, że jest ranna. Złapałem jej policzki w moje dłonie i spojrzałem jej prosto w oczy.
-Jesteś ranna... Nie pozwolę ci walczyć... Masz wrócić do pokoju i tam czekać. Nie chcę, aby ci się stała krzywda.Wiesz, że sobie wtedy tego nie odpuszczę... Już teraz mam wyrzuty sumienia, bo ciebie nie obroniłem...
Rzekłem i pocałowałem bardzo namiętnie Moyrę. Pierwszy raz odważyłem się, aby tak wyrazić swoje uczucie do mojej Księżniczki. Zwykle nie czułem się zbyt pewien swoich czynów, bo nie chciałem jej urazić pod żadnym pozorem. Teraz, miałem nadzieję, że się nie wścieknie. Zabrałem dłonie z jej policzków i położyłem je na jej talii, nadal ją całując. Amaimon i Kuro stali na straży, pilnując, czy nie zbliża się kolejna fala pomiotów.
<Moyra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz