Gościu zachowywał się jakoś dziwnie, a jak na mój gust to zbyt dziwnie. Jak to nie pamięta kim jest?! I co mają znaczyć te brednie o tym, że jest jakimś ostrzeżeniem? Ta sprawa wymaga bliższego przyjrzenia się, i ja to chętnie uczynię. Niespodziewanie gościu imieniem Alvar zaczął się chwiać, jakby zebrało mu się na omdlewanie. W ostatniej chwili udało mi się co zapłać.
I co teraz? Nie pozostaje mi nic innego, jak zataszczyć to na oddział. Tak też postąpiłem. Po jakiś piecie minutach, wraz z innym pielęgniarzem dyżurującym ułożyliśmy nieprzytomnego Alvara na łóżku w kącie dali. Dalej zajął się nim jakiś medyk. Mam nadzieję, że szybko postawią go na nogi, gdyż mam nadzieję na przesłuchanie tego typka.
Podszedłem do łóżka, gdzie spoczywała moja młodsza siostra. Serce mi się krajało, gdy patrzyłem na nią w tym stanie. Spojrzałem na Tobirayę, który kończył ją badać. Jego diagnoza była podobna do tej Adris. Wymagana trzecia transfuzja. Tobi, nie zwlekając, odszedł na chwilę, by oddać litr krwi naszej siostrze. Po jego minie widziałem, że obarcza siebie za obecny stan Sorayi. Usiadłem obok Sor, wziąłem ją delikatnie za rękę i objąłem drugim ramieniem. Wyczuwałem, że ona teraz tego najbardziej potrzebuje. Ucałowałem ją w czubek głowy najdokładniej jak umiałem.
Po jakimś czasie wrócił i Oktay. Razem uzgodniliśmy, że wyjdziemy na chwilę, by przynieść coś do zjedzienia dla Sor, a także zbadać sytuację poza murami Akademii. Nawiasem mówiąc, nie wyglądała ona za ciekawie. Doszliśmy do wniosku, iż na razie wstrzymamy się z naszą interwencją. Priorytetem jest nasza siostra oczywiście księżniczka.
Wróciliśmy na oddział po jakiś dwóch godzinach, jednak widok pustego łóżka Burzy sprawił, że niemal dostałem zawału.
Soraya zniknęła.
Nie czekając, każdy z naszej trójki udał się w inną stronę. Jak ona mogła postąpić tak lekkomyślnie i nawiać?! Czy na mózg jej padło? Zagraża jej ogromne niebezpieczeństwo, a ta postanowiła urządzić sobie wycieczki! Jak ją znajdę to ją zabiję... Cały wzburzony szedłem przed siebie i nawet nie zauważyłem, jak na kogoś wpadłem. Mój wyćwiczony refleks jednak mnie nie zawiódł. Złapałem w porę tego kogoś.
< Ariana? >
I co teraz? Nie pozostaje mi nic innego, jak zataszczyć to na oddział. Tak też postąpiłem. Po jakiś piecie minutach, wraz z innym pielęgniarzem dyżurującym ułożyliśmy nieprzytomnego Alvara na łóżku w kącie dali. Dalej zajął się nim jakiś medyk. Mam nadzieję, że szybko postawią go na nogi, gdyż mam nadzieję na przesłuchanie tego typka.
Podszedłem do łóżka, gdzie spoczywała moja młodsza siostra. Serce mi się krajało, gdy patrzyłem na nią w tym stanie. Spojrzałem na Tobirayę, który kończył ją badać. Jego diagnoza była podobna do tej Adris. Wymagana trzecia transfuzja. Tobi, nie zwlekając, odszedł na chwilę, by oddać litr krwi naszej siostrze. Po jego minie widziałem, że obarcza siebie za obecny stan Sorayi. Usiadłem obok Sor, wziąłem ją delikatnie za rękę i objąłem drugim ramieniem. Wyczuwałem, że ona teraz tego najbardziej potrzebuje. Ucałowałem ją w czubek głowy najdokładniej jak umiałem.
Po jakimś czasie wrócił i Oktay. Razem uzgodniliśmy, że wyjdziemy na chwilę, by przynieść coś do zjedzienia dla Sor, a także zbadać sytuację poza murami Akademii. Nawiasem mówiąc, nie wyglądała ona za ciekawie. Doszliśmy do wniosku, iż na razie wstrzymamy się z naszą interwencją. Priorytetem jest nasza siostra oczywiście księżniczka.
Wróciliśmy na oddział po jakiś dwóch godzinach, jednak widok pustego łóżka Burzy sprawił, że niemal dostałem zawału.
Soraya zniknęła.
Nie czekając, każdy z naszej trójki udał się w inną stronę. Jak ona mogła postąpić tak lekkomyślnie i nawiać?! Czy na mózg jej padło? Zagraża jej ogromne niebezpieczeństwo, a ta postanowiła urządzić sobie wycieczki! Jak ją znajdę to ją zabiję... Cały wzburzony szedłem przed siebie i nawet nie zauważyłem, jak na kogoś wpadłem. Mój wyćwiczony refleks jednak mnie nie zawiódł. Złapałem w porę tego kogoś.
< Ariana? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz