19 lipca 2017

Tajemniczy obserwator #6 / Porozumienie


Nagle z cienia wyszło dwóch młodych mężczyzn. Zapewne to prywatni ochroniarze księżniczki. Nie byli przyjaźnie do mnie nastawieni, jednak ich zdanie na tema mojej osoby miałem głęboko w poważaniu. Mimo, iż byli potężnymi magami, ich magia nie mogła równać się z moją, rodową. Choć jestem najstarszym Dreyarem z mojego pokolenia, posiadam magię, może nie wrodzoną, jednakże nauczyłem się posługiwać nią perfekcyjnie.
-- Pani, każde twoje słowo jest dla mnie i dla mych ludzi rozkazem. Jednak musimy wyruszyć natychmiast. Część moich podwładnych jest już w drodze na Smocze Wyspy. Będą nam torować drogę, w razie potrzeby.

I wyruszyliśmy.
Nie wiem, jak nam się to udało, ale dotarliśmy na Wyspy szybciej, niż wrogie legiony armii Ciernia z Xodo na czele. Wyczuwałem pobudzoną energię, była tak gęsta... Okropne uczucie, ale coś o wiele gorszego zaczęło zżerać mnie od środka.
Strach.
Bałem się o Sor. Szpiedzy nieustannie donosili nowe wieści, także z Akademii. Oktay i Matayas zdali swoje raporty, a ja... W duchu przeklinałem siebie za własną głupotę. Jak mogłem posłać tam Sorayę samą? Teraz, będąc w niemal opłakanym stanie fizycznym, stała się łatwym celem. Obawiam się, iż nie damy rady jednocześnie walczyć i chronić jej. Jest nas jak na razie za mało, by przydzielać ochroniarzy komukolwiek. A co jeśli TO się znowu stanie? Jeśli znowu wpadnie z łapska Ciernia i nie daj Bóg ten plugawiec wyzwoli jej drugą naturę? Siła umysłu mojej siostry jest ogromna. Trenujemy od najmłodszych lat, także tę stronę umysłową, bo to jedyna linia obrony przeciwko magii. Kwintesencja nauki, czyli zdolności umysłu ludzkiego. Wiadomym jest, iż człowiek korzysta nawet nie z dwudziestu procent własnego potencjału. I właśnie na tym polega fenomen mojej rodziny. Każdy z nas posiada rozwinięty potencjał mózgu równy dokładnie dwadzieścia procent. Stąd ta niebywała inteligencja, poliglotyzm, intuicja, zdolność wyczuwania energii i wiele, wiele więcej dodatkowych umiejętności. I każda niepowiązana z magią. To właśnie daje nam nad innymi przewagę. Potęga nauki, rozległa wiedza pozwala nam pokonywać nawet najsilniejszych przeciwników, w tym magów. Jest jednak jeszcze coś. Coś, co wielu uznaje za nieprawdę, bądź mit. Jednak ja wiem, jaka jest prawda. Boski gen, który czyni Dreyara nim obdarzonym półbogiem. Ojciec wyznał mi wszystko na krótko przed swoją egzekucją. Wyznał całą straszliwą prawdę...

Muszę zobaczyć się z Sorayą, sprawdzić jak się czuje. Pomóc jej. Obiecałem ojcu, że pomogę jej choćby za cenę życia. Tata przewidział zamiary Ciernia. Domyślił się, że prędzej czy później on po nią przyjdzie. I przyszedł, siedem lat temu. To cud, że udało nam się wrócić i zapobiec porwania jej. Mama i Katsuya zginęli...
Nigdy nie zapomnę widoku ich martwych ciał. Nigdy.
Po drodze porozmawiałem jeszcze chwilę z księżniczką i jej towarzyszami. Wyjaśniłem jak mało wiele sytuacja wygląda, oraz to, jak daleko w swoich planach posunął się Cierń oraz Akademia.
-- Dotarliśmy, pani. Witaj w domu... -- Ukłoniłem się z szacunkiem dziewczynie, gdy przekroczyliśmy bramę miasta.

< Księżniczko? Ochroniarze ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz