Powiedziała kobieta, a ja posłałem jej czarujący uśmiech. Lekko się ukłoniłem, gdy podziękowała za kwiaty. Mój Hares zeskoczył z ramienia i zaczął utrzymywać się w powietrzu obok mnie. Cicho zapiszczał i podobnie jak ja się ukłonił.
-Zwę się Zen Levi Hamada. Miło mi ciebie poznać. Ten zwierzak obok, to mój Hares, Discord. Mogę zapytać o twoje imię?
Pupil podleciał do panny i usiadł obok niej. Ja za to widząc, że ta lekko drży, a w ogrodach no cóż... Może było trochę chłodno. Zdjąłem swój biały płaszcz i narzuciłem go na plecy dla kobiety.
-Soraya.
Powiedziała krótko, a ja nie miałem zamiaru naciskać, aby mówiła więcej. Usiadłem obok niej i spojrzałem w jej oczy. Zaciekawiła mnie jedna rzecz. Dlaczego, ona siedzi tutaj w prześcieradle?
-Wybacz, jak uznasz, że jestem natrętny, ale... Co tutaj robisz w takim ubiorze?
Zapytałem i posłałem jej lekki uśmiech. Oparłem się plecami o korę drzewa, odgarniając wcześniej biały kucyk na bok. Miałem białe włosy, a nie chciałem mieć w nich jakichś drobinek, pyłków czy innych cudeniek. Discord zaczął się przyglądać dla Sorayi, lekko machając skrzydłami. Coś widział? A może to kolejna głupota, jaka wpadła mu do głowy...
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz