Wyrwałam się z niewoli Ciernia, przebyłam bardzo długą i pełną mordęgi drogę na Eter, dotarłam do miasta i….. stanęłam na tyłach armii pełnej tego czarnego cholerstwa. Tego było za wiele. W środku płonęłam od gniewu. Miałam wrażenie, że zaraz wybuchnę. Zdołałam się jednak powstrzymać. Po cichu weszłam do miasta i odnalazłam kowala. O dziwo we wnętrzu było mnóstwo broni. Zaopatrzyłam się w łuk, kołczan pełen strzał oraz moją ukochaną broń. Dwa długie i zakrzywione noże. Może ta broń nie była jakaś ozdobna czy piękna ale za to idealnie leżała w moich dłoniach. Stal była porządnie wypolerowana i wyostrzona. Zdawała się zapraszać mnie do roboty.
W moim sercu gwałtownie wzrosła żądza mordu.
Mimo rany na nodze, licznych siniaków, głodu i pragnienia wymknęłam się z budynku i z dzikim okrzykiem Wojowników Bogini Ziemi Aly. Pomioty Ciernia w pierwszej chwili cofnęły się z wrzaskiem. Zakręciłam moimi nowymi zabawkami zabijając na raz dwa stwory. Dziś zapowiadał się dłuuugi dzień…
< Ktoś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz